Xiaomi TV S Mini LED 98 2026: recenzja telewizora, który zastąpi projektor

  • Xiaomi TV S Mini LED 98 2026 kosztuje 54 999 CZK i oferuje 880 stref lokalnego wygaszania, Dolby Vision oraz natywne 144 Hz
  • Po dwóch miesiącach codziennego użytkowania głównym argumentem jest rozmiar, a nie parametry — jasność jest przyzwoita, ale nie topowa
  • Uwaga na nazwę: mniejsze modele z tej samej serii mają o połowę mniej stref, panel 60 Hz i w ogóle nie obsługują Dolby Vision

Sdílejte:
Jakub Kárník
Jakub Kárník
5. 9. 2026 14:15

Kiedy do salonu przynoszą ci pudełko o szerokości 238 centymetrów, pierwszą reakcją nie jest radość, lecz cicha obawa, czy nie popełniłeś błędu. Xiaomi TV S Mini LED 98 2026 mierzy 248,9 cm po przekątnej i kosztuje 54 999 CZK. Wcześniej miałem w domu 65″ Samsunga, potem 75″ Xiaomi. Żadne z tych doświadczeń nie przygotowało mnie na to. Po dwóch miesiącach wiem już, że różnica między 75 a 98 calami nie jest stopniowa — to skok do innej kategorii wrażeń.

Pudełko, które nie mieści się do windy

Zanim przejdziemy do obrazu, trzeba rozwiązać kwestie logistyczne, ponieważ przy tym rozmiarze przestają one być szczegółem. Telewizor ze stojakiem mierzy 217,9 × 131,4 × 44,8 cm i waży 69,5 kg. Opakowanie jest jeszcze większe. Jeśli mieszkasz w bloku, zmierz windę, zanim zamówisz, i licz się z tym, że manipulacja wymaga pracy co najmniej dwóch osób.

Samo urządzenie jest przy tym zaskakująco smukłe — bez stojaka ma głębokość zaledwie 8,4 cm, więc na ścianie nie wygląda jak mebel. Mocowanie VESA to 600 × 500 mm, co wymaga solidniejszego uchwytu niż w przypadku zwykłego telewizora. Stojak jest odłączany, a nóżki są umieszczone daleko od siebie, więc potrzebujesz odpowiednio szerokiego mebla. U mnie telewizor wylądował na ścianie i wstecznie uważam to za jedyne rozsądne rozwiązanie.

Jeszcze jedna praktyczna rzecz, o której nikt za bardzo nie wspomina: zużycie energii. Telewizor ma klasę energetyczną F w trybie SDR i G w HDR, konkretnie 185, odpowiednio 430 kWh na 1 000 godzin pracy. Przy czterech godzinach dziennie i mieszanej treści orientacyjnie mówimy o kosztach rzędu tysięcy koron rocznie. Nie jest to powód, by nie kupować telewizora, ale uczciwie jest wiedzieć o tym z góry.

Absurdalny rozmiar, do którego oko przyzwyczaja się w tydzień

Pierwszego wieczoru miałem wrażenie, że kupiłem do salonu billboard reklamowy. Obraz zajmował pole widzenia peryferyjnego, oczy błądziły po ekranie i człowiek nie wiedział, gdzie właściwie ma patrzeć. To uczucie utrzymywało się przez około pięć dni. Potem zniknęło i już nie wróciło. Oko jest bardziej adaptacyjne, niż można by się spodziewać, a dziś 98 cali wydaje mi się naturalnym rozmiarem — żartobliwie mówiąc, zniósłbym nawet większy.

Zalecenie, z którym pracują sprzedawcy, brzmi, aby zachować odległość oglądania co najmniej dwukrotności przekątnej. W przypadku tego telewizora oznaczałoby to prawie pięć metrów, czego w czeskim salonie praktycznie nikt nie ma. W praktyce działa to również znacznie bliżej, ponieważ zasada pochodzi z czasów, gdy oglądano Full HD i pojedyncze piksele były widoczne. W przypadku treści 4K ze streamingu lub z konsoli ten problem nie występuje.

Ważniejsza niż liczby jest zmiana sposobu użytkowania telewizora. Przy 65 calach pochylałem się do przodu na kanapie. Teraz mogę leżeć, mieć opartą głowę i nadal widzę cały obraz, włącznie ze szczegółami. Brzmi to jak banał, ale jest to najbardziej namacalna różnica w porównaniu do modelu 75″, który miałem wcześniej. Tamten telewizor był duży. Ten zmienia pozycję, w której można oglądać.

880 stref, 1 200 nitów i pytanie, ile z tego to marketing

Panel to QD-Mini LED z 880 strefami lokalnego wygaszania. Ta liczba brzmi imponująco, dopóki nie przeliczysz jej na powierzchnię. Na ekranie tej wielkości na jedną strefę przypada mniej więcej kwadrat o boku 5,5 centymetra. Dla porównania — napisy w filmie są niższe. Oznacza to, że w przypadku jasnych obiektów na czarnym tle efekt halo będzie widoczny, jeśli go szukasz. W normalnym użytkowaniu, czyli w filmach i serialach z mieszaną treścią, kontrast jest wyraźnie lepszy niż w jakimkolwiek panelu LED bez lokalnego wygaszania.

Z jasnością jest podobna historia. Xiaomi podaje do 1 200 nitów, przy czym w przypisie przyznaje, że jest to wartość zmierzona przez własne laboratorium na białym oknie pokrywającym od 10 do 50% powierzchni. Jest to powszechna metodologia, ale oznacza, że tej wartości nie zobaczysz na całej powierzchni. Subiektywnie jasność jest solidna, ale nie topowa. Treści HDR działają, podświetlone refleksy mają iskrę, ale kto przechodzi z telewizora z 2 500 nitami, ten od razu zauważy różnicę — tyle że w przeciwnym kierunku.

Rolę odgrywa również to, że Xiaomi wybrało błyszczącą powierzchnię ekranu bez powłoki antyrefleksyjnej. W ciemnym pomieszczeniu jest to zaleta, kolory wydają się bardziej nasycone, a czerń wygląda głębiej. W nasłonecznionym pokoju z oknem naprzeciwko telewizora na dwóch i pół metrach przekątnej odbija się jednak całe wnętrze. Zakres kolorów pokrywa 94% przestrzeni DCI-P3, obsługiwane są Dolby Vision, HDR10+, HLG oraz tryb Filmmaker.

Telewizor gamingowy, który nie ma tego napisanego na pudełku

Tutaj telewizor zaskoczył mnie najbardziej. Xiaomi nie chwali się zbytnio marketingiem gamingowym, a wyposażenie jest uczciwe: trzy porty HDMI 2.1, natywne 144 Hz, obsługa VRR i AMD FreeSync Premium. Trzy pełnowartościowe porty 2.1 oznaczają, że możesz mieć podłączoną konsolę, PC i inne urządzenia bez przełączania kabli, co u konkurencji w podobnej cenie nie jest oczywistością.

Praktyczny wpływ rozmiaru na granie jest jednak ciekawszy niż tabela. Na 98 calach przeczytasz nawet drobne teksty w interfejsie gry — inwentarze, opisy przedmiotów, mapy — i to z kanapy, z odległości, z której na mniejszym telewizorze musiałeś mrużyć oczy lub wstawać. Brzmi to jak drobnost, ale w rzeczywistości decyduje o tym, czy na telewizorze zagrasz tylko w strzelankę, czy także w strategię.

Telewizor posiada funkcję MEMC, czyli interpolację klatek dla płynniejszego ruchu. Przy sporcie się przydaje, przy grach ją wyłącz. Dodaje opóźnienie i płynność, którą i tak zapewni sama wysoka częstotliwość odświeżania.

Google TV, który w końcu się nie zacina

Zagraniczne recenzje mniejszych modeli tej serii narzekają na wolny system — redakcja testująca wersję 65-calową opisywała sekundowe opóźnienia między naciśnięciem przycisku a reakcją. Na 98-calowym egzemplarzu nic takiego nie doświadczam. Interfejs Google TV działa płynnie, przełączanie między aplikacjami jest natychmiastowe, a przez dwa miesiące nie zauważyłem żadnych awarii ani zawieszeń.

Wyjaśnienie jest proste i wiąże się z tym, o czym za chwilę będzie mowa — większe modele otrzymały 3 GB pamięci RAM, podczas gdy mniejsze muszą zadowolić się dwoma. Podstawę stanowi czterordzeniowy procesor Cortex-A73 z grafiką Mali-G52 i 32 GB pamięci masowej. Nie jest to sprzęt, który by kogokolwiek zachwycił, ale wystarcza do działania systemu i aplikacji streamingowych.

Na pochwałę zasługuje wsparcie dla czeskiego rynku. Oprócz globalnych usług, takich jak Netflix, Disney+, HBO Max czy SkyShowtime, preinstalowane są również Oneplay, SledováníTV i Vodafone TV. Bezprzewodowe dublowanie ekranu obejmuje Chromecast i Apple AirPlay 2, więc właściciele iPhone’ów nie są pomijani. Pilot komunikuje się przez Bluetooth, co przy dwuipółmetrowym ekranie docenisz — nie musisz na niego celować.

Głośniki nie są katastrofą. Soundbar i tak kupię

Szczerze mówiąc, spodziewałem się katastrofy. Xiaomi umieściło w telewizorze dwa głośniki po 15 W, czyli łącznie 30 W, co na tę powierzchnię jest prawie komicznie mało. Obsługiwane są Dolby Atmos i DTS:X, ale bez dedykowanych głośników wysokotonowych jest to raczej wirtualne przetwarzanie niż prawdziwy dźwięk przestrzenny.

Rzeczywistość jest łagodniejsza, niż sugeruje papier. Dialogi są zrozumiałe, dźwięk nie drży nawet przy wyższych głośnościach i do oglądania wiadomości czy zwykłego serialu to bez problemu wystarcza. Brakuje jednak basów, i to wyraźnie — w scenach akcji słyszysz, że coś się dzieje, ale tego nie czujesz. Soundbar mam w planach i uważam to za konieczną inwestycję, a nie kaprys.

Tutaj zresztą ujawnia się jedna z niewielu słabości w porównaniu do konkurencji. TCL do swoich 98-calowych modeli dodaje 40W system ONKYO 2.1 z wbudowanym subwooferem, czyli audio, z którym można wytrzymać bez dokupowania. Xiaomi zaoszczędziło i wliczyło w cenę, że dźwięk rozwiążesz sam.

Pięć telewizorów, jedna nazwa

To jest najważniejszy akapit całej recenzji i Xiaomi zasługuje za niego na naganę. Seria TV S Mini LED 2026 jest sprzedawana w pięciu rozmiarach od 55 do 98 cali pod jedną nazwą, ale różnice między nimi są tak duże, że faktycznie są to odmienne produkty.

Modele 55″, 65″ i 75″ mają panel 60 Hz, nie obsługują Dolby Vision ani Dolby Atmos, otrzymują Wi-Fi 5, Bluetooth 5.0, tylko jeden port HDMI 2.1 i 2 GB RAM. Wersja 75-calowa zadowala się 512 strefami zamiast 880. Natomiast 85″ i 98″ oferują natywne 144 Hz, kompletny pakiet HDR, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2 i trzy porty HDMI 2.1.

Praktycznie oznacza to, że recenzja mniejszego modelu nie powie ci praktycznie nic o dużym — i na odwrót. Kto kupi 55″ na podstawie entuzjastycznych opinii o 98″, będzie rozczarowany. Ujednolicone nazewnictwo jest wygodne dla producenta, ale mylące dla klienta.

Ocena końcowa

Po dwóch miesiącach mam jasność: 98 cali to główna funkcja tego telewizora, wszystko inne to program wspierający. Panel jest dobry, system szybki, wyposażenie gamingowe zaskakująco uczciwe, ale gdyby Xiaomi zaoferowało ten sam sprzęt w 65 calach, byłby to niezbyt interesujący telewizor. W kategorii stu cali ma to sens, ponieważ ekran tej wielkości zmienia sposób, w jaki spędzasz wieczory w domu.

Cena 54 999 CZK stawia jednak Xiaomi w niewygodnej pozycji. Na Alza znajdziesz TCL 98Q6C za 39 990 CZK, który ma co prawda tylko 420 stref, ale za to lepsze audio i jest o piętnaście tysięcy tańszy. Powyżej Xiaomi plasują się modele TCL serii C6K i C7K, które oferują albo więcej stref, albo znacznie wyższą jasność. Xiaomi ma najlepszy stosunek liczby stref do ceny, ale nigdzie nie wygrywa z przewagą.

Komu więc ją polecić? Osobie, która ma wystarczająco duży pokój, chce maksymalną przekątną bez instalacji projektora i liczy się z tym, że dokupi soundbar. Kto natomiast szuka referencyjnego HDR lub oglądania w jasnym pomieszczeniu, powinien rozejrzeć się za modelem z wyższą jasnością i warstwą antyrefleksyjną. A kto chce tylko duży telewizor za jak najmniej pieniędzy, ten zaoszczędzi u konkurencji.

Sam bym ją kupił ponownie. Nie dlatego, że byłby to technicznie najlepszy telewizor na rynku, ale dlatego, że jedyną rzeczą, którą po dwóch miesiącach chciałem zmienić, był dźwięk. Ani obraz, ani rozmiar nie dały mi żadnego powodu do żalu — a to przy zakupie za ponad pięćdziesiąt tysięcy koron jest całkiem dobrą wizytówką.

Klady

  • úhlopříčka, která mění způsob sledování
  • 880 zón lokálního stmívání a kompletní HDR balík včetně Dolby Vision
  • tři porty HDMI 2.1, nativních 144 Hz a FreeSync Premium
  • svižný Google TV s českými aplikacemi
  • tenké tělo a solidní zpracování
  • Wady

    • zvuk 2× 15 W volá po soundbaru
    • lesklý povrch bez antireflexní úpravy
    • matoucí pojmenování celé řady

    Ocena redakcji: 90 %

    Czy stu calowy telewizor zmieściłby się w Twoim salonie, czy też granicą jest dla Ciebie 65 cali?

    O autorze

    Jakub Kárník

    Jakub je znám svou nekonečnou zvědavostí a vášní pro nejnovější technologie. Jeho láska k mobilním telefonům začala s iPhonem 3G, ale dnes se spoléhá na… Więcej o autorze

    Jakub Kárník
    Sdílejte: