Vivo X500 Pro w teście: Zmniejszyło się, dojrzało i ma zaskakujący sens Tegoroczne Vivo X500 Pro przeszło kilka znaczących zmian w porównaniu do poprzednika Nowość jest bardziej kompaktowa i bardzo przyjemna w codziennym użytkowaniu Poszło też na kompromisy, ale te nie bolą zbyt mocno Sdílejte: Vašek Švec Publikováno: 2. 11. 2026 10:00 Koniec tego roku z perspektywy fanów smartfonów jest smutną zapowiedzią przyszłych wydarzeń. Nowości we wszystkich kategoriach gwałtownie drożeją, oferują gorsze wyposażenie niż poprzednicy, a nawet jedno i drugie. W segmencie urządzeń premium przynosi to jeszcze większe komplikacje. Jako pierwsze u większości producentów ucierpiały ultrawypasione, ale też odpowiednio drogie topowe modele. Zmiany nie ominęły jednak również innych przedstawicieli flagowych serii. Nie inaczej jest w przypadku testowanego dziś smartfona Vivo X500 Pro. Chociaż Vivo najwyraźniej nie rezygnuje ze swojej flagowej serii „Ultra”, struktura oferty się zmienia, a tegoroczny model Pro wydaje się być raczej następcą zeszłorocznego podstawowego Vivo X300. Nie musi to jednak oznaczać nic złego. Spis treści recenzji Vivo X500 Pro Spis treści recenzji Vivo X500 Pro Nie zaprzeczy swoim genom Najwyższej klasy obraz i dźwięk Sprzęt, jakżeby inaczej, najwyższej klasy Na baterii nie oszczędzano OriginOS 7 i pięcioletnie wsparcie Nie może zabraknąć najwyższej klasy aparatów Vivo X500 Pro – cena i dostępność Podsumowanie recenzji Vivo X500 Pro Nie zaprzeczy swoim genom Przynależność do poprzednich generacji flagowych modeli marki Vivo testowana nowość rzeczywiście nie ukrywa. Dominantą tyłu jest tradycyjnie duży, okrągły moduł fotograficzny. W tym roku wydaje się on wystawać nieco mniej, ale Vivo pomogło sobie w tym drobnym trikiem. W miejscu aparatów znajduje się bowiem około milimetrowy występ, który płynnie łączy się z płaską powierzchnią tyłu i w użytkowaniu mi w niczym nie przeszkadzał. Vivo wykorzystuje go dodatkowo jako samodzielny element designu – podniesiona część ma bowiem inny odcień niż reszta tyłu. Sam moduł jest stylizowany na obiektyw klasycznego aparatu fotograficznego. Szkoda tylko drobnego wycięcia w dolnej części, które może stać się pułapką na kurz i brud. Wiem, że wielu użytkowników prawdopodobnie się ze mną nie zgodzi, niemniej jednak nie boję się zaliczyć Vivo X500 Pro do telefonów kompaktowych. Tak, smartfon z ekranem o przekątnej niemal 6,4 cala można dziś moim zdaniem śmiało zaliczyć do tej kategorii. W końcu z wymiarami 151,8 × 71,9 × 8,1 mm i wagą 192 gramów gra w zupełnie innej lidze niż niemal o centymetr dłuższy i o 34 gramy cięższy X300 Pro. Kiedy położyłem nowość obok 6,1-calowego iPhone’a 15, różnica w rozmiarze wydawała się znikoma. Dodatkowe 21 gramów z nawiązką rekompensuje praktycznie dwukrotnie większa pojemność akumulatora. Ogólnie rzecz biorąc, telefon dzięki swoim proporcjom był wyjątkowo wygodny w użytkowaniu. Muszę przyznać, że po dłuższym czasie spędzonym z „patelniami” przekraczającymi 6,5 cala, Vivo X500 Pro było przyjemną zmianą. Wykonaniem nowość w niczym nie ustępuje obecnej ekstraklasie, a także zachowano najwyższą odporność na wodę i kurz z certyfikacją IP68/IP69. Drobne oszczędności w konstrukcji nastąpiły w zasadzie tylko w jednym aspekcie – w porównaniu do zeszłego roku producent zrezygnował z regulowanego przycisku akcji na lewym boku. Najwyższej klasy obraz i dźwięk Wyświetlacz jest co prawda mniejszy, ale nie stracił na jakości. Rozdzielczość 6,36-calowego panelu wynosi 2660 × 1216 pikseli, co przekłada się na doskonałą gęstość 459 pikseli na cal. Jest to oczywiście 10-bitowy panel AMOLED z zmienną częstotliwością odświeżania, osiągającą do 144 Hz. Maksymalna jasność punktowa sięga aż 4500 nitów, a na całej powierzchni wyświetlacz oferuje solidne 2000 nitów. Dzięki temu czytelność jest bardzo dobra nawet w bezpośrednim południowym słońcu. W wykazie parametrów nie mogę pominąć również wsparcia dla standardów Dolby Vision i Ultra HDR. Nikogo więc zapewne nie zaskoczy stwierdzenie, że widok na wyświetlacz jest naprawdę piękny i osobiście nie mam mu nic do zarzucenia. Słów krytyki nie znajduję również wobec ultradźwiękowego czytnika linii papilarnych. Jest umieszczony na idealnej dla mnie wysokości, działa błyskawicznie i niezawodnie – dokładnie tak, jak przystało na flagowy smartfon. Nie mam co prawda możliwości bezpośredniego porównania, niemniej jednak powiedziałbym, że brzmienie głośników stereo jest w tym roku nieco bardziej basowe niż w poprzednich modelach. Dźwięk jest wystarczająco głośny i nawet przy maksymalnym podkręceniu głośności nie cierpi na zauważalne zniekształcenia. Chociaż wciąż trochę odstaje od absolutnej czołówki – zwłaszcza pod względem czystości i szczegółowości – to jednak zdecydowana większość użytkowników będzie moim zdaniem w pełni zadowolona. Telefon ucieszy również tych, którzy cenią sobie wysokiej jakości haptyczne sprzężenie zwrotne. Wibracje są precyzyjnie dozowane, wystarczająco wyraźne i ponownie należą do najlepszych na rynku. Sprzęt, jakżeby inaczej, najwyższej klasy Z wyjątkiem modeli Ultra, flagowa seria telefonów Vivo jest nierozerwalnie związana z flagowymi chipsetami Mediatek i nie inaczej jest w przypadku modelu Vivo X500 Pro. Konkretnie mowa o chipsecie Mediatek Dimensity 9600 Pro zbudowanym w oparciu o najwyższej klasy, 2nm proces. Za wydajność odpowiada ośmiordzeniowy procesor o częstotliwości do 4,55 GHz oraz grafika Mali G2 Ultra NX. Chipset ma do dyspozycji 12 GB RAM oraz 256 lub 512 GB pamięci UFS 4.1. Tylko to, co najlepsze, oferuje również łączność. Złącze USB-C jest połączone z kontrolerem USB 3.2, telefon oferuje Wi-Fi 7, Bluetooth 6.0 oferuje wsparcie dla AptX HD i LHDC 5.0. Trochę szkoda braku wsparcia UWB do precyzyjnego pozycjonowania przestrzennego lub cyfrowych kluczy do samochodów. Vivo X500 Pro benchmarki Oczywiście nie mogłem pominąć testów wydajności. Jak to już tradycyjnie bywa, nie byłem ciekaw samego surowego wykonania, ale raczej zdolności do jego utrzymania. Od kilku lat bowiem przeciętny użytkownik nie czerpie zbyt wiele korzyści z międzypokoleniowego wzrostu wydajności flagowych chipsetów, za to problemy z nadmiernym nagrzewaniem nieustannie trapią nowoczesne procesory. W tym konkretnym przypadku moje obawy dodatkowo potęgowała bardziej kompaktowa obudowa, która zawsze stanowi niebagatelne utrudnienie dla chłodzenia. Szczerze przyznaję, że nie wiem, czy Vivo tak bardzo popracowało nad chłodzeniem, czy też nowość od MediaTeku jest o tyle bardziej efektywna. Niezależnie od przyczyny, istotne pozostaje to, że telefon podczas zdecydowanej większości codziennych czynności prawie się nie nagrzewa na powierzchni – oczywiście z wyjątkiem grania w wymagające gry i dłuższych sesji fotograficznych. Przy długotrwałym, ciągłym obciążeniu nie jest to co prawda na pierwszy rzut oka żaden hit – test obciążeniowy Wild Life Extreme symulujący grę przy pełnym obciążeniu chipsetu wykazał stabilność na poziomie 37,4% – ale i to jest znaczący międzypokoleniowy postęp o równe 8 punktów procentowych. Co więcej, spadek wydajności podczas pierwszych 15 przejść następował mniej więcej stopniowo, a wynik wyraźniej spadł dopiero w szesnastej rundzie. Dla porównania: w przypadku znacznie większego Vivo X300 Pro większość wydajności uległa degradacji już po trzecim powtórzeniu. AnTuTu: 3 803 894 punktów GeekBench 7 Single core: 2 926 punktów GeekBench 7 Multi core: 8 598 punktów 3DMark Wild Life Extreme: 7 019 punktów Na baterii nie oszczędzano Również w kolejnym rozdziale nie ucieknę od porównania międzypokoleniowego. Jedną z rzeczy, którą na początku roku krytykowałem w starszym Vivo X300 Pro, była mniejsza bateria o pojemności 5440 mAh. Jeśli jednak obawiasz się, że znacznie mniejsze Vivo X500 Pro zaoferuje taką samą, a nawet niższą pojemność, mogę cię od razu uspokoić. Producent zmieścił w nim aż 6510 mAh akumulator krzemowo-węglowy (Si/C). W praktyce nie miałem najmniejszego problemu z wytrzymaniem dwóch dni normalnego użytkowania na jednym ładowaniu. Przy wolniejszym tempie i mniej wymagającym użytkowaniu nie było problemu z przekroczeniem nawet granicy dziesięciu godzin włączonego ekranu (SoT). Nie brakuje również solidnie szybkiego ładowania – konkretnie 90W przewodowego i 40W bezprzewodowego. Za pomocą kabla „zatankujesz” baterię od 15 do 100% w około 43 minuty. Jak to niestety bywa w przypadku smartfonów Vivo, do wykorzystania pełnego potencjału szybkiego ładowania będziesz potrzebować oryginalnego zasilacza (którego tradycyjnie brakuje w zestawie sprzedażowym), ewentualnie również oryginalnej podkładki bezprzewodowej. OriginOS 7 i pięcioletnie wsparcie Minęły czasy, kiedy Vivo zbierało krytykę za przestarzałą nakładkę Funtouch OS, którą stosowało w swoich globalnych modelach. Od serii X300 również my możemy cieszyć się środowiskiem OriginOS, które do tej pory było wyłącznym przywilejem rodzimego chińskiego rynku. Nadal nie są to co prawda całkowicie identyczne wersje, ale przejście na OriginOS w wielu aspektach przyniosło korzyści międzynarodowym modelom. Mimo to nie mogę powstrzymać się od westchnienia nad tym, ilu producentów dało się porwać obecnemu trendowi i zaczęło w swoich systemach implementować własną wariację na temat „płynnego szkła” (Liquid Glass) od Apple. A teraz nie rozstrzygam, czy ten kierunek wizualny mi się podoba, czy nie – sto osób, sto gustów. Bardziej smuci mnie to, że ze smartfonów znika jakakolwiek odrębność i unikalność, której integralną częścią był w przeszłości właśnie odrębny styl poszczególnych środowisk. Z drugiej strony muszę przyznać, że Vivo naprawdę przyłożyło się do swojej iteracji szklanego designu. System prezentuje się przejrzyście, czysto i cieszy pięknymi, płynnymi animacjami. Samo środowisko działa błyskawicznie, bez najmniejszego śladu zacięć czy niedoróbek graficznych. Wśród wielu funkcji muszę wyróżnić przede wszystkim Origin Workspace. Jest to praktyczne narzędzie do zaawansowanego multitaskingu: aktywne aplikacje działają w zmniejszonym, pływającym oknie, podczas gdy inne potrzebne narzędzia są przygotowane na przejrzystych kartach przy lewej krawędzi wyświetlacza. Cały interfejs wywołasz łatwym gestem – wystarczy przesunąć palcem z prawego dolnego rogu. System oferuje ponadto bogate możliwości personalizacji, od stylu launchera, przez dwie różne formy centrum sterowania i paska powiadomień, aż po kompleksowe motywy graficzne. OriginOS 7 w smartfonie Vivo X500 Pro jest już zbudowany na najnowszym Androidzie 17. W trakcie testowania otrzymałem kilka aktualizacji, w tym wrześniową łatkę bezpieczeństwa. Vivo należy przy tym do jednych z bardziej odpowiedzialnych producentów, jeśli chodzi o aktualizacje systemowe, i od jakiegoś czasu oferuje dla swoich flagowych modeli pięć głównych aktualizacji systemowych – i nie inaczej jest w przypadku testowanego dziś egzemplarza. Nie może zabraknąć najwyższej klasy aparatów Vivo i Zeiss to od kilku lat połączenie, które nierozerwalnie do siebie należy, i nie inaczej jest w przypadku testowanego Vivo X500 Pro. Samo połączenie z legendarną marką oczywiście nie wystarczy. Nowość może pochwalić się głównym aparatem z zupełnie nowym sensorem LOFIC Sony Lytia LYT-910 o rozdzielczości 50 Mpx. W przypadku teleobiektywu producent znalazł rozsądny kompromis dla bardziej kompaktowych rozmiarów w postaci 1/2-calowego sensora 64 Mpx OmniVision OV64B. Świętą trójcę na plecach zamyka ultraszerokokątny aparat z sensorem Samsung ISOCELL JN5. Główny aparat 50 Mpx, f/1,6, 1/1,28″, rozmiar piksela 1,22 µm, OIS, PDAF, Laser AF Portretowy 64 Mpx z 3,5-krotnym zoomem optycznym, f/2,5, 1/2″, rozmiar piksela 0,7 µm, OIS, PDAF Ultraszerokokątny 50 Mpx, f/2,0, 1/2.75″, rozmiar piksela 0.64µm, kąt widzenia 119°, PDAF Obiektywom nie brakuje powłoki antyrefleksyjnej Zeiss T*, która niezawodnie redukuje niepożądane odblaski – na przykład od oświetlenia ulicznego podczas wieczornego fotografowania. Aparatom pomaga również laserowe ustawianie ostrości i czujnik spektrum kolorów. W ustawieniach aparatu użytkownik ma do wyboru kilka trybów przetwarzania obrazu, w tym mój długoterminowo ulubiony profil Zeiss „Naturalny”. Jeśli lubisz robić portrety, z pewnością spodoba ci się cała gama efektów bokeh, które wiernie symulują rendering słynnych historycznych obiektywów Zeiss. Jeśli lubisz nagrywać wideo, docenisz wsparcie dla 3D LUT, które umożliwia profesjonalną pracę z kolorami bezpośrednio w telefonie bez konieczności dodatkowej postprodukcji na komputerze. Główny aparat Zdjęciom z głównego aparatu nie można prawie nic zarzucić. Sensor w podstawie produkuje zdjęcia o rozdzielczości 12,6 Mpx z przykładową ostrością i bogactwem detali. Tylko jeśli będziesz analizować zdjęcia przy dużym powiększeniu piksel po pikselu, możesz miejscami zauważyć nieco bardziej agresywne cyfrowe wyostrzanie. Główną zaletą nowego sensora ma być najwyższej klasy zakres dynamiczny, a moje doświadczenia z Vivo X500 Pro w pełni to potwierdzają. Nie brakuje również tradycyjnie charakterystycznej pracy z kontrastem, dokładnie tak, jak potrafi to tylko Vivo. Muszę pochwalić również dwukrotny zoom cyfrowy, który działa znakomicie, a zdjęcia z niego pod względem ostrości i ilości detali niemal dorównują tym z natywnego powiększenia. Równie znakomicie działa główny aparat również podczas fotografowania w nocy, kiedy ponownie ujawniają się zalety doskonałego zakresu dynamicznego. Oświetlenie, cienie, odwzorowanie kolorów – wszystko wygląda naturalnie, a aparat nie ma tendencji do przekształcania nocy w dzień. Teleobiektyw z 3,5-krotnym powiększeniem W ramach wyposażenia fotograficznego producent poszedł na kompromis w przypadku teleobiektywu – i to nie tylko w porównaniu z X500 Pro Max, ale także w stosunku do zeszłorocznego Vivo X300 Pro. Dobra wiadomość jest taka, że w praktyce nie odczujesz znaczącego ustępstwa. Przy natywnym powiększeniu zdjęcia oferują doskonałą ostrość i bogactwo detali, a także zachowana została naturalna optyczna głębia ostrości. Zakres dynamiczny jest również doskonały, choć odwzorowanie kolorów nie zawsze idealnie współgra z głównym sensorem – różnice są jednak znikome. Obiektyw potrafi ostrzyć już od 18 cm, dzięki czemu doskonale nadaje się do imponujących ujęć telemakro. Tradycyjnie jest to również pierwszorzędny towarzysz, jeśli lubisz robić portrety. Separacja obiektu od tła, wierne odcienie skóry i samo odwzorowanie efektu bokeh po prostu należą do absolutnej czołówki. Przy sześciokrotnym hybrydowym powiększeniu zdjęcia nadal zachowują wysoką jakość; dopiero przy wycięciu do dziesięciokrotnego zoomu na zdjęciach widoczna jest bardziej agresywna interwencja programowego wyostrzania w parze z artefaktami po redukcji szumu. Wszystko logicznie nasila się wraz z ubytkiem światła otoczenia. Już przy podstawowym 3,5-krotnym powiększeniu telefon w półmroku musi wybierać dłuższą ekspozycję, przez co zdjęcia są bardziej podatne na rozmycie ruchu. Przy większym cyfrowym powiększeniu do ujęć przenika wyraźniejszy szum cyfrowy. Aparat ultraszerokokątny Nawet innowacyjny aparat ultraszerokokątny z kątem widzenia 119° radzi sobie wcale nieźle. Zdjęcia z niego są wzorowo ostre, pełne detali i nie cierpią na widoczne zniekształcenia w rogach. Przy gorszym świetle co prawda traci oddech nieco wcześniej niż teleobiektyw peryskopowy, ale jak na swoją kategorię nadal stanowi jednoznaczny ponadprzeciętny wynik. Jeśli w nocy pomożesz sobie trybem nocnym i dłuższą ekspozycją, potrafi wyczarować bardzo solidne ujęcia nawet w ciemności. Dodatkowy teleobiektyw Dodatkowy teleobiektyw, a właściwie telekonwerter nazwany Vivo ZEISS Telephoto Extender Gen 2, jest ważną częścią tożsamości modelu X500 Pro. Jeśli zdecydujesz się go dokupić, zyskasz możliwość wykonywania zdjęć z ogniskową 200 mm, co odpowiada około 8,3-krotnemu zoomowi. Będzie to czysto optyczne powiększenie, a nie cyfrowe wycięcie. Telekonwertera nie przymocujesz jednak do telefonu ot tak. Będziesz potrzebować ochronnego etui z zamontowanym „fotokręgiem” i dopiero na nim umieścisz dodatkowy teleobiektyw. Wymaga to trochę wprawy, ale jest to skuteczne rozwiązanie – obiektyw trzyma się mocno i nie musisz się obawiać, że się odczepi. Nie jest jednak zbyt szczęśliwa strona ergonomiczna. Z powodu wagi 153 g telekonwertera, telefon będzie wyraźnie przechylać się na lewą stronę, gdy będziesz trzymać go w orientacji poziomej. Ważniejsze są jednak wyniki, a te Vivo X500 Pro z zamontowanym telekonwerterem rzeczywiście przynosi. Zdjęcia z ogniskową 200 mm wyglądają w dzień wybornie i miejscami trudno mi było uwierzyć, że trzymam w ręku telefon, a nie lustrzankę. W nocy lub w pogorszonych warunkach oświetleniowych ich jakość nieco się pogarsza, co jest jednak zrozumiałe, ponieważ fizyczny rozmiar sensora teleobiektywu nie zmienia się po zamontowaniu dodatkowej soczewki. Przy wyższych ogniskowych (400 mm, 800 mm czy 1600 mm) człowiek dość łatwo zauważa, że zdjęcia przechodzą silniejszą postprodukcję, a specyficzny „posmak AI” zyskują zwłaszcza teksty. W większości przypadków są to jednak i tak bardzo przyzwoite zdjęcia, których zwykłym smartfonem na pewno byś nie zrobił. Telekonwerter obsługuje większość trybów aparatu i można nim również dość wygodnie nagrywać wideo. Problem całej idei polega jednak na tym, że gdy tylko zamontujesz telekonwerter, pozostałe dwa tylne aparaty stają się dla ciebie bezużyteczne – konstrukcja dodatkowej soczewki bezpośrednio w nie ingeruje. Czasami więc lepiej jest zostawić telekonwerter w kieszeni i polegać na standardowej kamerze 85 mm. Lepiej mogę to zilustrować na konkretnym przykładzie z Teneryfy: Kiedy fotografowałem walenie z łodzi, najpierw zauważyłem jednego w oddali. Zacząłem więc montować telekonwerter, co mogło zająć mi około piętnastu sekund – wyciągnąć z kieszeni, zdjąć osłonę obiektywu i mocowania, zamontować na telefonie i aktywować tryb w aplikacji Aparat to po prostu wiele kroków. W międzyczasie jednak pojawiły się dwa walenie znacznie bliżej, które mógłbym z łatwością sfotografować samym teleobiektywem. Z zamontowanym telekonwerterem nie miałem jednak tej możliwości, nie zdążyłem zrobić zbliżenia z ogniskową 200 mm, ponieważ nie znalazłem walenia w wizjerze, a przełączyć się na główny sensor nie mogłem, gdyż dodatkowy teleobiektyw wchodziłby w kadr. Wideo Vivo X500 Pro stara się zainteresować nie tylko entuzjastów fotografii, ale także twórców wideo. Obsługuje nagrywanie w rozdzielczości do 8K przy 30 klatkach na sekundę, a w 4K potrafi nagrywać do 240 fps w specjalnym trybie slow motion. To, nawiasem mówiąc, dotyczy nie tylko głównego aparatu, ale także teleobiektywu. Ultraszerokokątnym obiektywem nagrasz wideo maksymalnie w 4K przy 60 fps. Profesjonaliści docenią możliwość nagrywania w LOGu, a po pobraniu profili LUT można nawet wyświetlić podgląd z korekcją kolorów bez konieczności wcześniejszego przenoszenia materiału na komputer. Dumą są również funkcje oprogramowania, zwłaszcza w postaci różnorodnych trybów. Vivo X500 Pro w aplikacji Aparat oferuje zestaw „Warsztat filmowy”, który otwiera drzwi do nagrywania obrotowych ujęć, wideo z tylną i przednią kamerą lub super zwolnionego tempa. Przykład 32-krotnie zwolnionego wideo (960 fps) można zobaczyć poniżej. Przydatna jest również funkcja automatycznego ustawiania kompozycji, która pozwala zablokować ruchomy obiekt i automatycznie go śledzić. Warto wspomnieć także o trybie Wideo portretowe, dzięki któremu uzyskasz przyjemnie rozmyte tło i filmowy nastrój. Z możliwościami wideo w Vivo X500 Pro po prostu można się niesamowicie bawić. Telefon oferuje tak bogatą paletę narzędzi, że aż trudno się w niej zorientować – nowe funkcje odkrywałem praktycznie nieustannie, a gdy już o jakiejś wiedziałem wcześniej, miejscami miałem problem ze znalezieniem jej w interfejsie. Jakość wideo jest jednak na najwyższym poziomie. Ujęcia w dzień wyglądają świetnie, ale przy słabym oświetleniu pojawia się już widoczny szum (który można jednak ograniczyć ręczną regulacją ISO i ekspozycji). Kiedy nagrywałem w pionie, bardzo doceniłem ultra stabilizację obrazu, choć z nią jakość ogranicza się do 2,8K przy 60 fps. Świetna jest również płynność przełączania obiektywów. Vivo X500 Pro – cena i dostępność Nowe Vivo X500 Pro jest obecnie w przedsprzedaży, w promocji wprowadzającej ze zniżką 2000 CZK za ostateczne 31 990 CZK z VAT. U wybranych sprzedawców dodatkowo otrzymasz w prezencie oryginalny adapter 90W. W ramach oferty wprowadzającej nowość kosztuje więc tyle samo, co wielokrotnie wspominane w recenzji Vivo X300 Pro, jednak bez bonusu w postaci zestawu fotograficznego z teleobiektywem. Vivo X500 Pro zdecydowanie nie jest tanim telefonem, niemniej jednak, patrząc na kroki konkurencji, ogólnoświatowe roczne podwyżki cen i niepopularne okrajanie wyposażenia, ostatecznie nie jest to wcale zła oferta. Podsumowanie recenzji Vivo X500 Pro Vivo X500 Pro w dzisiejszych czasach, pełnych gwałtownych podwyżek cen i niepopularnego okrajania wyposażenia, stanowi zaskakujący głos rozsądku. Producent co prawda przestawił hierarchię swojej flagowej serii, a nowość swoimi wymiarami i koncepcją jest bliższa zeszłorocznemu modelowi podstawowemu niż swojemu imiennikowi, ale w praktyce wcale to nie przeszkadza. Zmniejszenie do kompaktowej przekątnej 6,36 cala i obniżenie wagi poniżej 200 gramów niezwykle korzystnie wpłynęło na codzienne użytkowanie telefonu, nie wpływając negatywnie na wrażenie premium wykonania czy wytrzymałości. Największy urok nowości polega na tym, jak niewiele kompromisów musiał producent podjąć, aby zmieścić wszystko w bardziej kompaktowej obudowie. Nawet w mniejszej obudowie Vivo zmieściło bowiem masywną baterię krzemowo-węglową o pojemności 6510 mAh z dwudniową realną wytrzymałością i błyskawicznym ładowaniem, najwyższej klasy wyświetlacz AMOLED 144 Hz oraz bardzo wydajny, a jednocześnie stosunkowo kulturalny termicznie chipset. Oczywiście W przypadku aparatów z optyką Zeiss, Vivo co prawda w peryskopie poszło na kompromis w postaci sensora 64 Mpx, ale w praktyce jest to bardzo rozsądny wybór, którego ograniczeń wielu użytkowników w ogóle nie odczuje. Ten sensor bowiem i tak oferuje absolutnie wspaniałe zdjęcia portretowe i telemakro. Nowy główny aparat z chipem Sony Lytia LYT-910 serwuje fantastyczny zakres dynamiczny, a profile Zeiss nadają charakterystyczne przetwarzanie obrazu we wszystkich sensorach. Kiedy do tego dodamy szybkie i przejrzyste środowisko OriginOS z gwarantowanym pięcioletnim wsparciem, otrzymujemy niezwykle wyważony kompaktowy flagowiec, który potrafi obronić swoją pewną siebie cenę przed wymagającymi użytkownikami. Klady skvělá výdrž na baterii lepší ergonomie díky menším rozměrům všestranná sestava fotoaparátů špičková kvalita videa a spousta užitečných funkcí OriginOS 7 a 5 let velkých aktualizací kvalitní zpracování s IP68 a IP69 vysoký výkon Wady kompromis u periskopického fotoaparátu chybí programovatelné tlačítko (bez akce) absence adaptéru v balení Ocena redakcji: 86 / 100 Zainteresowało Cię nowe Vivo X500 Pro? Za udostępnienie dziękujemy firmie Vivo. O autorze Vašek Švec Vaška prakticky od dětství zajímaly nové technologie, ať už se jednalo o telefony, počítače či třeba auta. V době, kdy většina jeho kapesného padla na… Więcej o autorze Sdílejte: fotomobil Vivo Vivo X500 Mohlo by vás zajímat Vivo X500 Pro i Pro Max zmierzają do Czech. Naładowane fotomobile z teleobiektywami Zeiss kupisz od 33 999 CZK Adam Kurfürst 27. 10. Smartfon fotograficzny Vivo X500 Ultra może trafić do Europy. Ma otrzymać większy teleobiektyw i Snapdragona, ale podobno zrobi też krok wstecz Adam Kurfürst 25. 10. Rozpakowaliśmy Vivo X500 Pro Max: europejska wersja fotofonu z teleobiektywem 200 Mpx jest w redakcji Jakub Kárník 22. 10. Oppo Find X10 Pro Max będzie w Czechach prawdopodobnie bardzo drogie. Ceny całej serii znamy z wyprzedzeniem Adam Kurfürst 14. 10. Oppo Find X10 Pro Max z trzema aparatami 200 Mpx zmierza do Czech. Kto go zarezerwuje, otrzyma do niego zegarek za darmo Adam Kurfürst 8. 10. Vivo X Fold6 dotarło do Europy! W porównaniu do Samsunga oferuje tę świetną funkcję Jakub Kárník 2. 10.