ShapeScale działa jak inteligentna waga z przyszłości. Jej robotyczne ramię skanuje Twoje ciało, a zmiany widzisz w aplikacji

  • ShapeScale to waga z robotycznym ramieniem, która w niecałą minutę skanuje Cię do fotorealistycznego modelu 3D
  • Zamiast jednej liczby, za pomocą kolorowych map pokaże, gdzie na ciele ubywa tłuszczu, a gdzie przybywa mięśni
  • Wersja domowa kosztuje 999 dolarów (około 20 700 CZK) plus 9,99 dolara miesięcznie, ale oficjalnie sprzedawana jest tylko w USA i Kanadzie

Sdílejte:
Adam Kurfürst
Adam Kurfürst
21. 6. 2026 12:00

Poranny rytuał większości z nas wygląda podobnie. Wstajemy, stajemy na wadze i czekamy na jedną liczbę. Ta jednak prawie nic nie zdradza o tym, co najważniejsze, czyli czy straciliśmy tłuszcz, czy mięśnie. Amerykański startup Shape Labs postanowił rozwiązać ten problem po swojemu. Jego ShapeScale to nie klasyczna waga osobista, ale urządzenie z robotycznym ramieniem, które w niecałą minutę skanuje Cię do fotorealistycznego modelu 3D i kolorowo zaznacza, gdzie dokładnie zmienia się Twoje ciało.

Jak to wszystko działa?

Stajesz na okrągłej podstawie, a z głowicy urządzenia wysuwa się robotyczne ramię z kamerami i podczerwonymi czujnikami głębi. Obraca się ono płynnie wokół Ciebie o 360 stopni i stopniowo skanuje Cię od stóp do głów. Ramię wysuwa się od 70 do 180 centymetrów, więc poradzi sobie również z wyższymi osobami. Samo skanowanie trwa mniej niż minutę, a gotowy model trafia do chmury w celu przetworzenia i dociera do aplikacji mobilnej w ciągu około dziesięciu minut.

Podstawa, według producenta, wytrzymuje do 180 kilogramów i rejestruje nawet zmiany wagi rzędu dziesiątych części kilograma. Urządzenie samo rozpoznaje, kto na nim stanął, nawiguje Cię głosem i łączy się za pomocą Wi-Fi 6 oraz Bluetooth. Po skanowaniu ramię składa się, dzięki czemu waga nie zajmuje zbędnie dużo miejsca. Sama waży około 13,6 kilograma.

Możesz porównać dwie wersje siebie

Główna magia dzieje się w aplikacji. Tam zobaczysz fotorealistyczny model 3D siebie, którym możesz obracać i oglądać go z dowolnego kąta. Aplikacja potrafi porównać dwa dowolne terminy i pokazać, jak zmieniła się sylwetka między nimi. Służą do tego kolorowe mapy termiczne: na niebiesko świecą miejsca, gdzie ubyło, na czerwono te, gdzie przybyło. Na pierwszy rzut oka rozpoznasz więc, czy rosną mięśnie, czy znika tłuszcz.

Oprócz obrazu otrzymasz również liczby. ShapeScale, według producenta, oferuje 33 różne pomiary, od obwodów poszczególnych partii ciała, przez objętość ciała, aż po skład, czyli stosunek tłuszczu do mięśni. Aplikacja na podstawie danych oblicza wynik zdrowotny i kondycyjny oraz sugeruje, na którą część ciała się skupić. Wszystkie skany i zmierzone wartości są zaszyfrowane i dostępne tylko dla Ciebie, ewentualnie dla Twojego trenera lub lekarza.

Dlaczego właśnie teraz taka waga ma sens

Zwykłe inteligentne wagi pokażą Ci oprócz wagi również BMI lub procent tłuszczu, ale ich dokładność bardzo się waha. Producent ShapeScale twierdzi, że tanie wagi mogą się pomylić nawet o jedną piątą lub więcej. A co najważniejsze, jedna liczba na wyświetlaczu nie powie tego, co istotne: czy ubywające kilogramy to tłuszcz, czy mięśnie.

Temat jest bardziej palący niż kiedykolwiek wcześniej z powodu boomu leków odchudzających z grupy GLP-1, do której należą Ozempic czy Wegovy. Badania cytowane przez producenta sugerują, że aż do 40% masy ciała utraconej na tych lekach może pochodzić z masy mięśniowej, a nie z tłuszczu. Dla długoterminowego zdrowia to właśnie mięśnie są kluczowe. ShapeScale celuje dokładnie w to. Zamiast uspokajać człowieka spadającą liczbą, pokazuje mu, czy schudł prawidłowo, czy traci cenne mięśnie. Firma podaje, że jej użytkownicy podczas odchudzania utrzymali średnio o 20% więcej masy mięśniowej, są to jednak wewnętrzne dane firmy.

Jak dokładne to jest i czy jest bezpieczne?

Złotym standardem do pomiaru składu ciała jest metoda rentgenowska DEXA, którą znajdziesz w klinikach. ShapeScale, według producenta, bardzo zbliża się do niej pod względem dokładności. Firma opiera się na własnych badaniach i mówi o zgodności z DEXA na poziomie około 97%, jednak poszczególne źródła podają różne liczby, a niezależne potwierdzenie jeszcze nie istnieje. W każdym razie, w porównaniu do tanich wag bioimpedancyjnych, które przepuszczają przez ciało słaby prąd, powinien być znacznie dokładniejszy.

Pod względem bezpieczeństwa sytuacja jest korzystna. ShapeScale skanuje ciało za pomocą zwykłego światła i słabego promieniowania podczerwonego, podobnego do tego z pilota zdalnego sterowania lub konsoli do gier. Nie używa żadnego prądu elektrycznego ani promieni rentgenowskich, więc według producenta mogą go bez obaw używać również kobiety w ciąży lub osoby z rozrusznikiem serca czy metalowymi implantami.

Nie jest to tania sprawa

Wersja domowa ShapeScale kosztuje 999 dolarów, co w przeliczeniu daje około 21 000 CZK, do tego dochodzi opłata 9,99 dolara miesięcznie (około 210 CZK) za usługę chmurową. Istnieje również droższa wersja dla centrów fitness, klinik i lekarzy, która kosztuje około 9 990 dolarów (ponad 210 000 CZK) lub można ją wynająć od 199 dolarów miesięcznie. Bez subskrypcji i stałego połączenia z internetem się nie obejdzie, ponieważ urządzenie przetwarza wszystko w chmurze i nie posiada żadnej pamięci offline.

Musisz również liczyć się z przestrzenią i kilkoma wymaganiami dotyczącymi otoczenia. Do skanowania potrzebujesz powierzchni około 1,5 × 1,5 metra, dobrze oświetlonego pomieszczenia bez bezpośredniego słońca i bez luster w bliskiej odległości, w przeciwnym razie czujniki mogą łatwiej się pomylić. I jeden praktyczny szczegół, na który zwracają uwagę również recenzenci: dla dokładnego wyniku konieczne jest skanowanie w obcisłym ubraniu, najlepiej prawie bez niego. Luźna koszulka i dresy zniekształcą wynik.

Dwa kolejne problemy: dostępność aplikacji i samej wagi

Teraz ta mniej przyjemna część. ShapeScale jest oficjalnie sprzedawany tylko w USA i Kanadzie. Firma co prawda może wysłać urządzenie również w inne miejsca, ale klient płaci cło i opłaty importowe, a producent jednocześnie nie gwarantuje kompatybilności z europejską siecią elektryczną ani zgodności z lokalnymi przepisami. Do tego dochodzi problem, który najbardziej zaboli użytkowników Androida: aplikacja działa głównie na iPhone’ach i iPadach, wersja na Androida jest dopiero w fazie rozwoju. Bez niej całe urządzenie jest bezużyteczne.

Czy wydalibyście na taką wagę ponad dwadzieścia tysięcy, czy wystarczy Wam zwykła liczba na wyświetlaczu?

Źródła: ShapeScale (1, 2, 3), Forbes, Fitt

O autorze

Adam Kurfürst

Adam studuje na gymnáziu a technologické žurnalistice se věnuje od svých 14 let. Pakliže pomineme jeho vášeň pro chytré telefony, tablety a příslušenství, rád se… Więcej o autorze

Adam Kurfürst
Sdílejte: