Recenzja Roborock Saros 20: Luksusowy odkurzacz robotyczny niemal bez kompromisów

  • Roborock Saros 20 to nowy flagowy model wśród odkurzaczy robotycznych z nawigacją 3D i mocą ssania 36 000 Pa
  • Adaptacyjne podwozie AdaptiLift 3.0 pokonuje dwuwarstwowe progi o łącznej wysokości 8,8 cm, a ultraniski profil 7,98 cm mieści się nawet pod niskimi meblami
  • Sugerowana cena 36 999 CZK, w promocji wprowadzającej do 8 kwietnia za 33 299 CZK

Sdílejte:
Jakub Kárník
Jakub Kárník
29. 3. 2026 14:00

Odkurzacze robotyczne w ostatnich latach przeszły transformację, której nie spodziewalibyście się po „inteligentnej Roomby podłogowej”. Z prymitywnych dysków uderzających w meble stały się maszynami, które mapują mieszkanie w 3D, same piorą mopy, a wy co najwyżej raz w miesiącu wyrzucacie worek. Roborock Saros 20 to jak dotąd najbardziej ambitna próba marki Roborock, aby podnieść tę poprzeczkę jeszcze wyżej — a po kilku dniach testów w redakcji mogę powiedzieć, że w dużej mierze mu się to udaje.

Czarny i płaski. Wreszcie bez wieżyczki

Pierwszą rzeczą, która przyciąga uwagę w Sarosie 20, jest to, czego w nim nie ma. Brakuje bowiem (podobnie jak w poprzedniej generacji Saros 10R) wieżyczki laserowej — tego obracającego się cylindra na górze, który sprawiał, że starsze modele były wyższe i uniemożliwiał im wjechanie pod niższe meble. Roborock zastąpił ją stałym systemem czujników wbudowanych bezpośrednio w korpus robota, dzięki czemu cały odkurzacz mierzy zaledwie 7,98 cm wysokości. W praktyce oznacza to, że bez problemu prześlizgnie się pod kanapą, pod łóżkiem i pod większością stolików kawowych, gdzie normalnie kurz gromadzi się przez całe miesiące.

Design jest stonowany, cały w czerni. Żadnych organicznych krzywizn ani kontrastowych elementów — po prostu czarny dysk, który wygląda bardziej jak duży krążek hokejowy. Na górze znajdziesz tylko dwa gniazda na pojemniki z czystą i brudną wodą, które łatwo wyciąga się do góry. Stacja dokująca jest w porównaniu do niektórych konkurentów nieco bardziej kompaktowa, choć nadal zajmuje kawałek ściany. Z przodu, pod panelem, ukrywa worek na kurz i pojemnik na środek czyszczący.

Należy tutaj zaznaczyć, że poprzednia generacja, której używałem w domu przez kilka miesięcy, wygląda niemal identycznie. Wśród najbardziej znaczących różnic w designie znajduje się matowy przedni panel stacji dokującej (Saros 10R miał go błyszczący) oraz nieco bardziej szorstka powierzchnia samego odkurzacza. W przeciwnym razie łatwo byście je pomylili.

Nawigacja, która widzi nawet zgubione Lego

Sercem całego Sarosa 20 jest system nawigacji StarSight 2.0, łączący czujniki 3D Time-of-Flight z kamerą RGB. W porównaniu do klasycznego obracającego się lasera oferuje znacznie gęstsze skanowanie przestrzeni — Roborock podaje 21-krotnie wyższą częstotliwość próbkowania w porównaniu do tradycyjnych systemów LDS. W tłumaczeniu oznacza to, że robot mapuje otoczenie znacznie dokładniej i szybciej. Producent deklaruje rozpoznawanie ponad 300 typów przeszkód, już od rozmiaru zaledwie 2 × 2 cm.

Podczas testów zaskoczyło mnie, jak dobrze Saros 20 poradził sobie z rzeczywistym środowiskiem pełnym pułapek. Kable od ładowarek, skarpetka zapomniana pod kanapą, zabawka dziecięca na środku pokoju — robot niezawodnie je omijał, nie najeżdżając na nie ani nie plącząc się w nich. Czasami lekko dotykał cienkich nóżek krzeseł, ale nigdy nie doprowadziło to do zablokowania. W porównaniu do poprzednich modeli to zauważalny postęp i jest to właściwie główna rzecz, której oczekuje się od flagowego odkurzacza robotycznego — że po prostu go włączysz i nie musisz nic po nim sprawdzać.

Nawigację uzupełnia technologia VertiBeam, która mierzy odległość od ścian i mebli za pomocą bocznych wzorców świetlnych. Dzięki niej odkurzacz sprząta tuż przy listwach przypodłogowych i nogach mebli, co jest dokładnie tym obszarem, gdzie klasyczne odkurzacze zostawiają za sobą pasek kurzu. W połączeniu z wysuwaniem bocznej szczotki czyszczenie krawędzi działa znacznie lepiej, niż byłem do tego przyzwyczajony.

Podwozie, które pokona nawet dwuwarstwowy próg

Każdy, kto miał w domu odkurzacz robotyczny, zna ten moment: robot dojeżdża do progu, desperacko próbuje go przejechać, przez chwilę wspina się w górę i w końcu rezygnuje. AdaptiLift Chassis 3.0 radykalnie rozwiązuje ten problem. Saros 20 oprócz głównych kół ma także pomocnicze „ramiona”, które w razie potrzeby wysuwają się i podnoszą całego robota. Dzięki temu jest w stanie pokonać dwuwarstwowe progi o łącznej wysokości do 8,8 cm (4,5 + 4,3 cm), co obejmuje zdecydowaną większość przejść w mieszkaniach.

W praktyce wygląda to nieco kuriozalnie — robot zbliża się do progu, na chwilę się zatrzymuje, jakby się zastanawiał, a potem zaczyna stopniowo się podnosić. Cały proces trwa kilka sekund i wygląda nieco mozolnie, ale najważniejsze, że działa. Nasz testowy próg w łazience, na którym poprzednie odkurzacze regularnie kapitulowały, Saros 20 pokonał za każdym razem bez wahania. Po kilku przejazdach zapamiętał trasę i przejeżdżał przez niego płynniej.

Ten sam mechanizm znajduje zastosowanie również na dywanach. Gdy robot wjeżdża na dywan z dłuższym włosiem, podnosi całe podwozie — nie tylko mopy — stabilizując w ten sposób kontakt szczotki z powierzchnią i poprawiając przepływ powietrza. Radzi sobie z dywanami o włosiu do około 3 cm, co obejmuje większość typowych dywanów domowych.

36 000 Pa ssania: moc, którą poczujesz

Roborock w Sarosie 20 zastosował silnik HyperForce o mocy ssania 36 000 Pa, co stanowi niemal dwukrotność w porównaniu do zeszłorocznego Sarosa 10R. Na papierze brzmi to jak marketingowe „nasza liczba jest większa”, ale w praktyce różnica jest zauważalna. Na twardych podłogach odkurzacz niezawodnie zbiera nawet drobniejszy kurz ze szczelin między panelami, a na dywanach wyciąga zanieczyszczenia, które wcześniejsze modele pozostawiały pod powierzchnią.

Główna szczotka jest dzielona (DuoDivide) i skonstruowana tak, aby włosy się w nią nie plątały — po każdym sprzątaniu nie musieliśmy nic z niej usuwać, co docenisz w domu ze zwierzęciem lub płcią piękną. Szczotka boczna FlexiArm wysuwa się w stronę ściany i dociera nawet do szczelin przypodłogowych o wysokości od 2 cm, dzięki czemu nawet ten pasek kurzu pod szafkami kuchennymi w końcu zniknie.

Odkurzacz obsługuje cztery poziomy mocy ssania, a w ustawieniach dla dywanów potrafi automatycznie przełączyć się na maksimum. Zalecamy ustawienie ssania na stałe na wyższy poziom — różnica w hałasie jest marginalna, ale różnica w czystości podłogi jest odczuwalna.

Mopowanie: solidne, nie cudowne

Saros 20 wykorzystuje dwa obrotowe mopy pracujące z prędkością 200 obrotów na minutę z regulowanym naciskiem od 8 do 13 N w zależności od stopnia zabrudzenia. W normalnym użytkowaniu mopowanie jest bardzo przyzwoite — bez widocznych smug, z równomiernym pokryciem powierzchni. Zaschnięte plamy potrafi usunąć, ale w przypadku tych naprawdę uporczywych czasami potrzebował przejechać kilka razy lub trzeba było pomóc ręcznie.

Przyjemna jest funkcja StainTarget — robot za pomocą AI rozpoznaje mokre plamy na podłodze, automatycznie przełącza się w tryb mopowania i podnosi szczotki, aby nie roznosić brudu. Podczas naszych testów działało to niezawodnie, choć przełączenie trybu zajęło chwilę.

System TripleLift umożliwia niezależne podnoszenie podwozia, głównej szczotki i obu mopów. Na dywanach mopy automatycznie się podnoszą, aby nie przenosić wilgoci. W trybie czystego odkurzania możesz zostawić mopy bezpośrednio w stacji dokującej, a robot wyruszy bez nich — to praktyczny szczegół, którego poprzednie generacje nie potrafiły tak elegancko rozwiązać.

Stacja, która wykonuje brudną robotę za Ciebie

Stacja dokująca RockDock to właściwie druga połowa całego produktu. Po każdym sprzątaniu automatycznie opróżnia kurz do worka (pojemność na około 65 dni pracy), myje mopy wodą podgrzaną do 100 °C i suszy je ciepłym powietrzem o temperaturze 55 °C. W porównaniu do poprzednich modeli, gdzie mopy były prane w 75–80 °C, jest to zauważalny postęp w higienie — a co najważniejsze, po kilku tygodniach użytkowania zauważysz, że mopy naprawdę nie śmierdzą.

Suszenie dotyczy teraz całego obiegu powietrza stacji, a nie tylko mopów, więc pleśń nie powinna tworzyć się nawet w pojemnikach. Stacja ma również automatyczne dozowanie środka czyszczącego — wystarczy napełnić pojemnik, a o proporcje zadba sama. Należy jednak uważać na wybór środka czyszczącego: Roborock ostrzega przed preparatami, które zbyt mocno się pienią, ponieważ mogą zatkać wewnętrzne wężyki.

Saros 10R (po lewej) vs Saros 20 (po prawej):

Jedna uwaga: opróżnianie pojemnika na kurz jest dość głośne. Nie żeby trwało długo — kilka sekund i gotowe — ale dźwięk jest intensywny i w mniejszym mieszkaniu na pewno nie zaskoczy Cię przyjemnie. Podobnie jest z pompowaniem wody podczas mycia mopów. Są to przejściowe dźwięki, ale jeśli masz odkurzacz zaplanowany na godziny nocne, licz się z tym.

Aplikacja i inteligentny dom

Aplikacja Roborock od dawna należy do najlepszych, co można znaleźć w segmencie odkurzaczy robotycznych. Po pierwszym zmapowaniu mieszkania możesz nazywać pomieszczenia, ustawiać strefy zakazane, tworzyć niewidzialne ściany i planować sprzątanie z dokładnością do poszczególnych pokoi. Funkcja SmartPlan 3.0 dodatkowo uczy się Twoich nawyków i stopniowo dostosowuje harmonogram oraz intensywność sprzątania do typu pomieszczenia.

Doceniamy możliwość wyboru trybu „najpierw odkurz, potem mopuj” bezpośrednio z głównego ekranu — w poprzednich modelach wymagało to tworzenia własnych rutyn, co było niepotrzebnie skomplikowane. Tutaj po prostu klikasz preferowany tryb, wybierasz pomieszczenia i ruszasz.

Saros 20 obsługuje standard Matter, dzięki czemu działa z Apple HomeKit, Google Home i Amazon Alexa bez konieczności stosowania zastrzeżonych połączeń. Podstawowe komendy, takie jak start, stop czy powrót do stacji dokującej, działają więc na różnych platformach, ale bardziej zaawansowane funkcje, takie jak mapowanie i planowanie stref, pozostają w aplikacji Roborock. Dla entuzjastów automatyki domowej: odkurzacz działa również z Home Assistantem, choć pełna integracja wymaga nieco wiedzy technicznej i chęci grzebania w konfiguracjach YAML.

Co mogłoby być lepsze

Pomimo doskonałej nawigacji, Sarosowi 20 zdarzało się czasem, że pod łóżkiem, gdzie przechowywanych jest więcej przedmiotów, tracił orientację i przez chwilę krążył w miejscu, zanim znalazł drogę wyjścia. Nie jest to częsty problem, ale warto o nim wspomnieć — zwłaszcza jeśli masz pod łóżkiem pojemniki do przechowywania. Robot czasami próbował też „przejść” przez niskie przedmioty, takie jak mały samochodzik czy miska, które w jego logice wyglądały jak próg. Po kilku próbach wszystkiego się nauczył, ale pierwsze dni z nim wymagają trochę cierpliwości.

Żywotność baterii jest przeciętna. Przy standardowych ustawieniach (średnie ssanie, jednorazowe sprzątanie) odkurzacz poradził sobie z około 74 m² na jednym ładowaniu, co wystarcza dla większości mieszkań, ale w większych domach nie unikniesz przerw na ładowanie. Bateria o pojemności 6 400 mAh w pełni naładuje się w około 2,5 godziny.

Cena: wysoka, ale adekwatna

Roborock Saros 20 jest sprzedawany w Czechach w sugerowanej cenie 36 999 CZK. W ramach promocji wprowadzającej, która trwa do 8 kwietnia 2026 roku, jest dostępny za 33 299 CZK. To niemało, ale patrząc na to, co otrzymujesz za te pieniądze — najwyższej klasy nawigację, pokonywanie progów, wysoką moc ssania, zautomatyzowaną stację z myciem mopów wrzącą wodą i wsparcie Matter — jest to kwota, która ma sens. Nie płacisz tu za marketing, ale za realnie działające technologie, które w codziennym użytkowaniu oszczędzają czas i nerwy.

Ocena końcowa

Roborock Saros 20 nie jest rewolucją — i to właściwie jest w porządku. To konsekwentna ewolucja, w której każdy pojedynczy aspekt otrzymał widoczne ulepszenie. Nawigacja jest bardziej niezawodna, moc ssania wyższa, pokonywanie progów wreszcie działa bez kompromisów, a stacja dba o siebie tak, że zapomnisz o niej na tygodnie. To nie jest odkurzacz, przy którym miałbyś moment „wow” z powodu jednej przełomowej funkcji. To raczej maszyna, przy której po miesiącu użytkowania zdasz sobie sprawę, że prawie jej nie dotykałeś — a mimo to podłoga jest czysta.

Jeśli masz w domu starszy odkurzacz robotyczny i męczą Cię progi, słaba nawigacja lub niewystarczająca wydajność na dywanach, Saros 20 rozwiązuje te problemy przekonująco. Właściciele zeszłorocznego Sarosa 10R powinni jednak dobrze przemyśleć ulepszenie — różnice istnieją, ale nie są na tyle dramatyczne, aby uzasadniały kolejną inwestycję. Dla wszystkich innych, którzy szukają flagowego robota z minimalną liczbą kompromisów, Saros 20 jest w tej chwili jednym z najlepszych kandydatów na rynku.

Zalety

  • spolehlivá 3D navigace a rozpoznávání překážek
  • zdolávání dvouvrstvých prahů do 8,8 cm
  • ultranízký profil 7,98 cm bez laserové věžičky
  • sací výkon 36 000 Pa s účinným antizamotávacím systémem
  • automatizovaná stanice s mytím mopů při 100 °C
  • podpora standardu Matter pro chytrou domácnost
  • režim „nejdřív vysát, pak vytřít” přímo z hlavní obrazovky

Wady

  • hlučné vyprazdňování prachového koše a čerpání vody
  • občasná dezorientace pod nábytkem s překážkami
  • boční kartáč se nedá zvedat, pouze vysouvat
  • průměrná výdrž baterie u větších prostor

Ocena redakcji: 93 %

Masz w domu odkurzacz robotyczny, czy nadal wolisz klasyczne odkurzanie?

O autorze

Jakub Kárník

Jakub je znám svou nekonečnou zvědavostí a vášní pro nejnovější technologie. Jeho láska k mobilním telefonům začala s iPhonem 3G, ale dnes se spoléhá na… Więcej o autorze

Jakub Kárník
Sdílejte: