W przyszłym roku do telefonów w UE powrócą wymienne baterie. Nie róbcie sobie jednak zbyt wielkich nadziei Od 18 lutego 2027 roku w UE zacznie obowiązywać rozporządzenie wymagające baterii wymienialnych przez użytkownika w telefonach i tabletach Ustawodawstwo zawiera jednocześnie mnóstwo wyjątków, dzięki którym obecne flagowce prawdopodobnie unikną tego obowiązku Producenci będą musieli oferować baterie zamienne jeszcze przez pięć lat po zakończeniu sprzedaży ostatniej sztuki danego modelu Sdílejte: Adam Kurfürst Publikováno: 22. 4. 2026 12:10 Pamiętacie czasy, kiedy bateria w telefonie zaczynała umierać, a wy po prostu zdejmowaliście tylną pokrywę i w kilka sekund wymienialiście ją na nową? Unia Europejska chciałaby przywrócić coś podobnego do gry. Już za niecały rok, a konkretnie 18 lutego 2027 roku, wejdzie w życie rozporządzenie, zgodnie z którym telefony sprzedawane na terenie Unii będą musiały zawierać baterie, które zwykły użytkownik będzie w stanie wyjąć bez większych trudności. Kto jednak, czytając entuzjastyczne nagłówki, wyobraża sobie powrót ery Samsunga Galaxy S5, prawdopodobnie będzie zawiedziony. Cała sprawa może bowiem nie być tak prosta. Co dokładnie mówi rozporządzenie? Pierwszy haczyk: Co właściwie oznacza „powszechnie dostępne narzędzie”? Drugi haczyk: Duży wyjątek dla wielu telefonów Czego więc naprawdę oczekiwać od 2027 roku? Czy to zatem dobra wiadomość? Co dokładnie mówi rozporządzenie? Całe ustawodawstwo pod nazwą Regulation (EU) 2023/1542 zostało zatwierdzone już w 2023 roku, ale ze względu na odroczony termin wejścia w życie, dopiero teraz zaczyna się o nim więcej mówić. Głównym celem jest zmniejszenie ilości elektroodpadów, których w UE rocznie powstaje około 5 milionów ton, przy czym recyklingowi poddaje się mniej niż 40%. Według oficjalnych danych na terenie Unii sprzedaje się około 150 milionów smartfonów i 24 miliony tabletów rocznie, a oszczędności związane z dłuższą żywotnością urządzeń mogłyby według Brukseli osiągnąć do 2030 roku nawet 20 miliardów euro. Kluczowy fragment rozporządzenia brzmi tak, że przenośna bateria musi być uznana za wymienialną, jeśli można ją wyjąć z produktu za pomocą powszechnie dostępnych narzędzi, bez konieczności użycia specjalnych lub markowych narzędzi, energii cieplnej lub rozpuszczalników. Jeśli producent mimo to wymaga użycia specjalnego narzędzia, musi je dostarczyć użytkownikowi bezpłatnie wraz z telefonem. Ponadto zobowiązuje się, że będzie oferować baterie zamienne jeszcze przez pięć lat po tym, jak ostatnia sztuka danego modelu opuściła linię produkcyjną. Pierwszy haczyk: Co właściwie oznacza „powszechnie dostępne narzędzie”? Właśnie w definicji narzędzi tkwi największe pole do interpretacji. Według serwisu 9to5Google, który szczegółowo analizował treść przepisu, za powszechnie dostępne narzędzie można uznać na przykład klasyczny śrubokręt typu Torx. Jeśli do baterii dostaniesz się za pomocą narzędzi, które możesz kupić na przykład w iFixit, rozporządzenie jest technicznie spełnione – choć wymiana z pewnością nie będzie tak trywialna, jak wielu sobie wyobraża. Problem pojawia się w przypadku energii cieplnej. Zdecydowana większość nowoczesnych flagowców, takich jak Google Pixel 10 czy Samsung Galaxy S26, ma tylną pokrywę przyklejoną do ramy mocnym klejem, który przed demontażem należy podgrzać opalarką. A właśnie użycie energii cieplnej rozporządzenie wyraźnie zabrania. Samsung w ostatnich latach zaczyna unikać tego problemu, montując baterie w specjalnych „kieszonkach” z uchwytami do wyciągania, dzięki czemu do manipulacji nie jest potrzebna obróbka cieplna kleju. Drugi haczyk: Duży wyjątek dla wielu telefonów Jeszcze ciekawsza rzecz kryje się w Commission Regulation (EU) 2023/1670, czyli w towarzyszącym rozporządzeniu dotyczącym trwałości energetycznej. Zawiera ono zasadniczy wyjątek, który znosi obowiązek baterii wymienialnej przez użytkownika, jeśli urządzenie spełni jednocześnie trzy konkretne warunki: Po 500 cyklach ładowania bateria zachowa co najmniej 83% pierwotnej pojemności Po 1000 cyklach ładowania bateria zachowa co najmniej 80% pierwotnej pojemności Urządzenie musi posiadać stopień ochrony IP67 lub wyższy I właśnie tutaj sytuacja staje się dość komfortowa dla Google, Samsunga i Apple. Według oficjalnej dokumentacji wszystkie modele Pixel, począwszy od Pixela 8a, spełniają limit 80% pojemności po 1000 cyklach, podobnie jak iPhone’y od modelu 15. Samsung zazwyczaj wypada jeszcze lepiej według dostępnych danych, więc nadchodzący Galaxy S27 również powinien bez problemu spełnić ten wyjątek. Krótko mówiąc: jeśli producent dostarczy wystarczająco wytrzymały telefon z dobrze starzejącą się baterią, może spokojnie nie przejmować się zbytnio jej łatwą wymienialnością. Czego więc naprawdę oczekiwać od 2027 roku? Powrót do telefonów typu Samsung Galaxy S5, w których wystarczyło zatrzasnąć tylną pokrywę i po kilku sekundach problem znikał, po prostu prawdopodobnie nie nastąpi. Dziś już nie tylko flagowce głównych marek mają odporność IP68 i baterie wytrzymujące 1000 cykli w zdecydowanej większości przypadków, więc z łatwością spełnią ten wyjątek. Większe znaczenie rozporządzenie nabierze więc raczej w przypadku tańszych urządzeń, gdzie parametry baterii i stopień ochrony są gorsze – tam paradoksalnie może przynieść większą zmianę niż w modelach, o których dziś najwięcej się mówi. Najbardziej realistycznym scenariuszem jest stopniowe przechodzenie producentów na bardziej modułowe konstrukcje, lepiej opracowane kleje z możliwością demontażu bez użycia ciepła, a ewentualnie dołączanie drobnych narzędzi bezpośrednio w opakowaniu. Coś podobnego praktykuje już dziś HMD w modelu Skyline, który został zaprojektowany przez producenta we współpracy z iFixit z myślą o łatwej naprawialności. Według informacji agencji Bloomberg rozporządzenie dotknie również inteligentnych okularów, a Nintendo podobno ma już przygotowaną wymienną baterię do swojej konsoli Switch 2. Czy to zatem dobra wiadomość? Dla użytkownika końcowego jest to z pewnością krok we właściwym kierunku, choć oczekiwania powinniśmy ustawić realistycznie. Nie oczekujcie cudownie łatwej wymiany jak kiedyś, ale dłuższa dostępność baterii zamiennych przez pięć lat od zakończenia sprzedaży modelu jest nadal bardzo przydatna. Z drugiej strony trzeba przyznać, że dzięki wspomnianym wyjątkom w przypadku najdroższych modeli praktycznie nic dramatycznego się nie zmieni. Google, Samsung i Apple są na dobrej drodze, aby uniknąć obowiązków poprzez samo spełnienie wymagań dotyczących wytrzymałości i żywotności baterii. Czy powitalibyście wymienną baterię w swoim nowym flagowcu? Źródła: 9to5Google, The Olive Press, EU-Lex, SamMobile, TechRadar, Bloomberg, O autorze Adam Kurfürst Adam studuje na gymnáziu a technologické žurnalistice se věnuje od svých 14 let. Pakliže pomineme jeho vášeň pro chytré telefony, tablety a příslušenství, rád se… Więcej o autorze Sdílejte: baterie EU evropská unie