Recenzja Xiaomi 17T Pro: mniej nowości, ale wciąż mnóstwo możliwości za 17 tysięcy

  • Xiaomi 17T Pro to w zasadzie zeszłoroczny 15T Pro z większą baterią, szybszym chipem i wyższą ceną
  • Główną atrakcją jest teleobiektyw Leica 5×, który wraz z głównym sensorem należy do najlepszych w tej klasie
  • Cena zaczyna się od 16 999 CZK, do tego dochodzą bonusy promocyjne do końca czerwca

Sdílejte:
Jakub Kárník
Jakub Kárník
2. 6. 2026 06:00

W tym roku Xiaomi nazwało swoją serię 17T „Telephoto Master” i całą kampanię oparło na jednej rzeczy — peryskopowym teleobiektywie. Marketing lubi przedstawiać każdą nowość jako rewolucję, więc kiedy na mój stół trafił Xiaomi 17T Pro w czarnej wersji, spodziewałem się albo dużego skoku, albo dużego rozczarowania. Rzeczywistość jest bardziej trzeźwa, ale mimo to polubiłem ten telefon po kilku dniach. Przejdźmy do tego, dlaczego.

Czerń to bezpieczny wybór

Zacznę szczerze: gdybyście położyli mi 17T Pro obok poprzednika, pewnie bym ich nie rozpoznał. Obudowa ma te same zaokrąglone boki z płaskimi rogami, tę samą aluminiową ramę i ten sam tył z włókna szklanego, który dobrze leży w dłoni i nie brudzi się odciskami palców. Jedyną namacalną zmianą jest mniejsza i bardziej płaska wyspa aparatu, która nie ma już ściętej krawędzi dookoła. Nie szkodzi to wyglądowi, wręcz przeciwnie.

W tym roku Xiaomi postawiło na mocniejsze kolory — Deep Blue i Deep Violet mają piękny metaliczny odcień, a recenzenci się nimi zachwycają. Moja czarna wersja jest w porównaniu do nich introwertyczna. Jest elegancka, ale też trochę niewidzialna, więc jeśli chcesz telefon, który ktoś zauważy, sięgnij po niebieski. Czerń to po prostu bezpieczny wybór dla tych, którzy nie chcą martwić się kolorem.

Co muszę pochwalić, to ogólne wrażenie z konstrukcji. Telefon sprawia wrażenie droższego, niż jest w rzeczywistości, ma certyfikat IP68, szkło ochronne Gorilla Glass 7i, a w pudełku znajdziesz też czarne etui i fabrycznie naklejoną folię na wyświetlaczu. Jest to jednak spory kawał sprzętu. Z wymiarami 162,2 × 77,5 × 8,25 mm i wagą 219 gramów to telefon dla dużych dłoni. Po kilku dniach przyzwyczaiłem się, ale osobom z mniejszymi dłońmi nie polecałbym go do kieszeni. Jedyną wyraźnie nieprzyjemną drobnostką jest czytnik linii papilarnych — Xiaomi umieściło go bardzo nisko, więc kciuk sięga po niego trudniej, niż można by się spodziewać. Sam czytnik jest jednak bardzo dobry, mimo że jest optyczny, a nie ultradźwiękowy. Reakcje są natychmiastowe i nawet z lekko zabrudzonym palcem nie miałem problemu z odblokowaniem telefonu.

Wyświetlacz potrafi olśnić i oszczędzać wzrok

Wyświetlacz to kolejna pozycja, którą Xiaomi po prostu przejęło z zeszłego roku — i nie mam nic przeciwko, bo już wcześniej należał do czołówki w tej cenie. Jest to 6,83-calowy AMOLED o rozdzielczości 1,5K i częstotliwości odświeżania 144 Hz. Ramki wokół są cienkie i symetryczne, panel jest idealnie płaski, a całość wygląda bardzo premium.

Jas jest olśniewający — producent obiecuje do 3500 nitów w szczycie, a na zewnątrz w słońcu naprawdę nie miałem problemu. Bardziej jednak podoba mi się drugi koniec skali: panel potrafi przyciemnić się aż do 1 nita, co sprawia, że nocne czytanie w łóżku to przyjemność, a nie atak na siatkówkę. Xiaomi zbudowało całą narrację wokół wyświetlacza o ochronie wzroku pod hasłem Vision Care i chwali się czterokrotną certyfikacją TÜV Rheinland (niskie niebieskie światło, eliminacja migotania, łagodność dla rytmu okołodobowego i inteligentna ochrona). Czy to po latach naprawdę uratuje wasze oczy, zostawiam naukowcom, ale ściemnianie DC i wysokoczęstotliwościowe PWM są obecne i na pewno nie zaszkodzą.

Jedyną rzeczą, która mnie smuci w tak drogim telefonie, jest brak technologii LTPO. Wyświetlacz nie potrafi więc zejść do energooszczędnego 1 Hz, a „jedynie” do 30 Hz. W praktyce nie zabije to baterii, ale to drobiazg, którego już bym się spodziewał w tej klasie. Ponadto 144 Hz jest realnie wykorzystywane tylko w garstce aplikacji — zazwyczaj jest to raczej liczba do tabelki niż coś, co odczuwałbyś na co dzień. W systemie telefon zawsze działa maksymalnie na 120 Hz.

Dimensity 9500: wydajność do rozdania

Pod maską bije flagowy MediaTek Dimensity 9500, wyprodukowany w procesie 3 nm, do tego 12 GB RAM i w zależności od konfiguracji 256, 512 lub 1024 GB pamięci masowej typu UFS 4.1. Tak, w czysto gamingowych benchmarkach najnowszy Snapdragon jeszcze go trochę przewyższa, ale w prawdziwym życiu to bez znaczenia. Telefon jest szybki w każdych okolicznościach, aplikacje uruchamiają się natychmiast i o żadnym zacinaniu nie może być mowy.

Wypróbowałem też bardziej wymagające gry, a 17T Pro radzi sobie z nimi w płynnych klatkach na sekundę, nie dławiąc wydajności po chwili. Rama co prawda się nagrzewa, ale to tylko oznacza, że system chłodzenia 3D IceLoop z komorą parową odprowadza ciepło tam, gdzie powinien. Z dołączonym etui ciepło prawie nie dociera do palców. Mile zaskoczyły mnie również głośniki stereo z Dolby Atmos, które grają głośno i z lepszym basem, niż jest to typowe w tej klasie, oraz mocna, precyzyjna haptyka, dzięki której nawet zwykłe pisanie to przyjemność.

Z łączności nie brakuje Wi-Fi 7, Bluetooth, NFC ani dwóch kart SIM. Ciekawostką jest funkcja Offline Communication, która umożliwia krótkie rozmowy głosowe między telefonami Xiaomi nawet bez sieci — wykorzystuje jednak Bluetooth, a nie satelitę, więc nie obiecujcie sobie po niej niczego przesadnego. Raczej taka ciekawostka w wyposażeniu.

Teleobiektyw to król, ultraszerokokątny Xiaomi powinien był już wymienić w tym roku

Tutaj bije serce całego telefonu. Zestaw jest co prawda ponownie przejęty z 15T Pro, ale skoro działał w zeszłym roku, działa i teraz. Główny sensor ma 50 Mpx, przysłonę f/1.67 i duży chip o przekątnej 1/1,31″, co jest rozmiarem oferowanym przez wiele flagowców za znacznie więcej pieniędzy. Rezultatem są ostre, szczegółowe zdjęcia z ładnym zakresem dynamicznym w dzień i w nocy. Do tego dochodzi strojenie od Leiki i tryby Vibrant oraz Authentic, między którymi wybierzesz realistyczny lub bardziej atrakcyjny wizualnie rezultat.

Prawdziwą gwiazdą jest jednak 50 Mpx 5× peryskopowy teleobiektyw z ogniskową 115 mm i optyczną stabilizacją. Pięciokrotne optyczne przybliżenie to rzadkość w tej klasie — większość konkurencji zadowala się trzykrotnym — a Xiaomi z tego korzysta. Odległe motywy przyciąga czysto i ostro, piękną kompresję wyczarowuje przy portretach, a dzięki ostrości już od 30 centymetrów radzi sobie nawet z półmakro. Tylko uwaga: jeśli chcesz robić zdjęcia z bliska, warto wyłączyć w ustawieniach automatyczne przełączanie obiektywów, bo inaczej telefon chętnie przeskoczy z powrotem na główny sensor. Cyfrowo można dojść aż do stukrotnego powiększenia, ale to już traktuj jako ciekawostkę — powyżej 20× to mniej więcej bezużyteczna papka, podobnie jak u konkurencji.

Słabym punktem pozostaje 12 Mpx obiektyw ultraszerokokątny. Ma niższą rozdzielczość, mały sensor, a przede wszystkim brakuje mu autofokusa, więc nie nadaje się do detali i wyraźnie traci w słabym świetle. W dzień do mediów społecznościowych się nada, ale obok świetnego głównego aparatu i teleobiektywu wygląda jak ubogi krewny. Podobnie 32 Mpx kamera do selfie jest solidna, ale bez autofokusa — na grupowych selfie czasami nie wyostrza wszystkich twarzy tak, jak powinna. Nowością w całej serii jest Leica Live Moment, czyli odpowiednik żywych zdjęć z uchwyceniem krótkiego ruchu przed naciśnięciem spustu migawki. Osobiście żywe zdjęcia nic mi nie mówią, ale kto je lubi, doceni, że działają również w trybie portretowym i ze wszystkimi stylami Leica.

Gdzie 17T Pro wyraźnie deklasuje konkurencję, to wideo. Główny sensor radzi sobie z 8K przy 30 fps oraz 4K przy 120 fps, a logarytmiczny profil Log nagrywasz w rozdzielczości do 4K/60 fps zarówno na głównym, jak i teleobiektywie. Możesz nawet wgrać własne profile LUT. Jak na telefon za siedemnaście tysięcy, to nieoczekiwanie bogata oferta dla twórców.

Bateria na półtora dnia, ładowanie błyskawiczne

To największa prawdziwa nowość. Dzięki technologii krzemowo-węglowej w obudowie zmieściła się bateria o pojemności 7000 mAh — według producenta największa w historii międzynarodowych modeli Xiaomi. Zeszłoroczny 15T Pro miał tylko 5500 mAh, więc to spory skok.

Żywotność baterii jest oczywiście doskonała. 17T Pro bez problemu wytrzymuje cały dzień, a przy normalnym użytkowaniu bez problemu dotrwał do drugiego przedpołudnia. Mimo to mam lekko mieszane uczucia: szczerze mówiąc, po tak dużej baterii spodziewałem się więcej. Niektóre konkurencyjne telefony z mniejszym akumulatorem wytrzymują podobnie. Być może winny jest nie do końca dopracowany software w czasie testów, więc jest szansa, że przyszłe aktualizacje to poprawią. Nie narzekam, po prostu po siedmiu tysiącach miliamperogodzin spodziewałem się cudu, a otrzymałem „tylko” bardzo dobry wynik.

Ładowanie jest natomiast błyskawiczne. Przewodowo telefon obsługuje 100 W, więc od zera do ponad 50% naładujesz go w około pół godziny, a pełne naładowanie zajmuje około 70 minut. Świetne jest to, że 17T Pro obsługuje również szybkie ładowanie w standardzie PPS z adapterów innych firm, więc nie jesteś skazany tylko na oryginał. Nie brakuje również bezprzewodowego ładowania 50 W — do tego jednak potrzebujesz oficjalnej podstawki Xiaomi, zwykła podkładka Qi nie zapewni takiej prędkości.

HyperOS 3: piękny system z brzydkimi nawykami

Telefon działa na HyperOS 3, zbudowanym na Androidzie 16. System jest szybki, przyjemny w obsłudze, niezwykle konfigurowalny i ma kilka sprytnych funkcji — własny odpowiednik Dynamic Island, rozbudowane ekrany blokady oraz sporą dawkę funkcji AI, w tym Gemini i Circle to Search. Wizualnie widać tu inspirację Apple, ale działa to dobrze.

Co mnie jednak denerwuje, to bloatware i reklamy. Po pierwszym uruchomieniu czekało mnie sprzątanie preinstalowanych gier i aplikacji, a Xiaomi po kilku dniach zaczęło wysyłać mi powiadomienia z poradami dotyczącymi „świetnych” gier do pobrania. W tanim telefonie machnąłbym ręką, ale w urządzeniu za siedemnaście tysięcy spodziewałbym się czystszego środowiska. Na szczęście można to wyłączyć i odinstalować, tylko nie powinno się musieć. Drugą drobną przeszkodą jest dość agresywne zarządzanie aplikacjami w tle, przez co powiadomienia czasem docierały z lekkim opóźnieniem. Dzieje się to jednak we wszystkich telefonach Xiaomi/Redmi, nie tylko w 17T, a jednocześnie nie jest to nic fundamentalnego.

Z kolei polityka aktualizacji zasługuje na pochwałę: Xiaomi obiecuje 5 dużych wersji Androida i 6 lat łatek bezpieczeństwa, więc telefon ma zapewnione wsparcie mniej więcej do 2031 roku. Co prawda nie dorównuje to Samsungowi i Google, ale to więcej niż solidna obietnica.

Dla kogo Xiaomi 17T Pro

Przyznajmy to szczerze: Xiaomi 17T Pro to nie rewolucja. To zeszłoroczny 15T Pro, do którego dodano większą baterię, nowszy chip i szybsze ładowanie — a do tego wyższą cenę. Kto ma poprzednika, nie ma najmniejszego powodu, by się przesiadać.

Ale kiedy odrzucę marketingowe gadki o „Telephoto Masterze”, w ręku pozostaje mi telefon, który po prostu mi się podoba. Ma jeden z najlepszych aparatów w swojej klasie, topowy wyświetlacz, mnóstwo mocy, świetne wideo i baterię, która mnie nie zawiedzie. Wykonanie sprawia wrażenie droższego, niż Xiaomi za niego żąda. Przy cenie 16 999 CZK to wciąż jedna z najciekawszych ofert na pograniczu wyższej średniej półki i flagowca — później telefony znacznie podrożeją, wersja 256 GB wzrośnie z 17 tysięcy do 20 490 CZK. Ponadto Xiaomi do końca czerwca dołączyło bonusy promocyjne, w tym program odkupu i prezent za opublikowaną recenzję, a konkretnie hulajnogę Xiaomi Electric Scooter 4 Lite (2nd Gen) o wartości kolejnych 6 999 CZK. To nawiasem mówiąc jeden z najlepszych prezentów, jakie kiedykolwiek widziałem przy podobnych akcjach.

Jeśli szukasz stylowego telefonu, który świetnie robi zdjęcia, długo wytrzymuje i nie zrujnuje cię jak pełnoprawny flagowiec, 17T Pro jest łatwy do polecenia. Po prostu po rozpakowaniu poświęć mu dziesięć minut na posprzątanie systemu.

Klady

  • vynikající hlavní fotoaparát a vzácný 5× teleobjektiv
  • bohaté možnosti videa včetně 8K a Log profilu
  • obří baterie 7000 mAh a rychlé 100W i 50W nabíjení
  • jasný a k očím šetrný displej se 144 Hz
  • prémiové zpracování a krytí IP68
  • dlouhá softwarová podpora
  • Wady

    • minimum novinek oproti 15T Pro a vyšší cena
    • slabší ultraširokoúhlý objektiv bez ostření
    • bloatware a reklamní oznámení v systému
    • jen USB 2.0 v této kategorii zamrzí

    Ocena redakcji: 91 %

    Czy 17T Pro kusi Cię głównie ze względu na teleobiektyw, czy sięgnąłbyś po inny flagowiec za podobne pieniądze?

    O autorze

    Jakub Kárník

    Jakub je znám svou nekonečnou zvědavostí a vášní pro nejnovější technologie. Jeho láska k mobilním telefonům začala s iPhonem 3G, ale dnes se spoléhá na… Więcej o autorze

    Jakub Kárník
    Sdílejte: