Recenzja Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra: dopracowany lifting!

  • Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra to obecny szczyt oferty południowokoreańskiego giganta
  • Nowość nie przynosi rewolucyjnych zmian, ale oferuje kilka ważnych ulepszeń
  • Najbardziej docenisz drobne, ale praktyczne ulepszenia konstrukcji.

Sdílejte:
Vašek Švec
Vašek Švec
7. 9. 2026 10:00
Samsung Galaxy Z Fold8

Kiedy rok temu na moim biurku wylądował Galaxy Z Fold7, miałem wobec niego jasne oczekiwania. Był to przełomowy model w serii Galaxy Z Fold, a nowość zdeklasowała poprzednią generację, zwłaszcza dzięki przeprojektowanej konstrukcji. Nowość w postaci bezpośredniego następcy, Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra, będzie miała znacznie trudniej. Przede wszystkim musi walczyć o względy klientów ze swoim stajennym kolegą, Galaxy Z Fold8, który praktycznie natychmiast stał się hitem sprzedaży. Nowy Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra oferuje również niewiele zmian w porównaniu do poprzednika. Mimo to, właśnie te kilka nowości robi w efekcie zaskakującą różnicę w codziennym użytkowaniu.

Spis treści recenzji Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra

Konstrukcyjnie to, co najlepsze od Samsunga

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra jest konstrukcyjnie identyczny jak jego poprzednik. Producent wprowadził jednak kilka drobnych zmian, które mają znaczący wpływ na codzienne użytkowanie. Przede wszystkim Samsung chwali się warstwą Flex Titanium, czyli podwójną warstwą tytanu pod wyświetlaczem. Ma ona zapewniać większą wytrzymałość wyświetlacza i zmniejszać zagniecenie w obszarze zawiasu. I rzeczywiście, wewnętrzny wyświetlacz nie polega na tym, że przyzwyczaisz się do zagniecenia na środku i po pewnym czasie będziesz je ignorować. Tutaj musisz go wręcz szukać. Jest nieznacznie widoczne przy wyłączonym wyświetlaczu i gdy celowo skupisz się na jego wykryciu, przesuwając palcem. W przeciwnym razie zagniecenie na wewnętrznym wyświetlaczu Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra praktycznie nie istnieje.

Największa bolączka poprzedniej generacji była jednak w moich oczach nieco gdzie indziej – a mianowicie w obsłudze urządzenia, konkretnie w trudnym otwieraniu. I sądząc po reakcjach w internecie, nie byłem jedyny, kto miał podobne zastrzeżenia. Samsung na szczęście wziął sobie uwagi do serca i w przypadku Galaxy Z Fold8 Ultra wprowadził kilka detali, które w efekcie robią dużą różnicę. Konkretnie, jest tu większa szczelina między ramą telefonu a wewnętrzną ramką wokół wyświetlacza. Ponadto, przeprojektowano zawias, którego działanie jest wyraźnie płynniejsze. W rezultacie telefon znacznie łatwiej się otwiera i nie musiałem się za każdym razem obawiać, że wyślizgnie mi się z rąk i spadnie na ziemię.

Mniejsza modernizacja nastąpiła również w pozycji zewnętrznego szkła ochronnego. Wyświetlacz jest teraz chroniony szkłem Corning Gorilla Glass Victus Ceramic 3. Poza tym konstrukcja Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra opiera się na tym samym wytrzymałym aluminium Armor Aluminium co poprzednik. W zasadzie takie same są również wymiary. W stanie złożonym nowość ma 158,4 x 72,8 x 8,9 mm, natomiast po rozłożeniu 158,4 x 143,2 x 4,1 mm. Nie przestaje mnie fascynować, że podczas gdy w stanie złożonym urządzenie wygląda jak zwykły telefon z nieco bardziej szerokokątnym proporcjami, w stanie otwartym jego grubość jest tylko nieco większa niż wysokość złącza USB-C. A waga 215 gramów również nie obciąży zbytnio Twojej kieszeni.

Masywny moduł aparatu jako zło konieczne

Co mi znowu trochę przeszkadzało podczas użytkowania, to masywny i wyraźnie wystający moduł aparatu. Rozumiem, że nawet Samsung nie oszuka fizyki i jeśli chcemy mieć w Z Foldzie przyzwoite aparaty, producent musi mieć miejsce, aby je umieścić. Mimo to, bardziej podoba mi się rozwiązanie u większości obecnej konkurencji, takiej jak Honor Magic V6, Oppo Find N6 czy Vivo X Fold6. Mianowicie okrągły moduł aparatu wyrównany na środku tyłu, gdzie poszczególne aparaty są chronione jednym hartowanym szkłem. Nawet w przypadku wspomnianych, te moduły są masywne, jednak po położeniu na stół telefony wcale tak bardzo się nie chwieją, a ponadto nie ma tu tylu rogów, gdzie mogłyby się gromadzić zanieczyszczenia. W przypadku Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra, właśnie z powodu tego modułu praktycznie niemożliwe jest obsługiwanie telefonu leżącego na stole w stanie złożonym.

Nie do końca ergonomiczne są również ostre krawędzie konstrukcji. Jednak i tutaj nie można zbytnio winić producenta, biorąc pod uwagę ograniczenia składanej konstrukcji. Podczas gdy lewa strona urządzenia w stanie złożonym jest oczywiście zajęta przez osłonę zawiasu, po prawej stronie znajduje się wąska kołyska głośności i przycisk zasilania ze zintegrowanym czytnikiem linii papilarnych. Jest on tradycyjnie świetny, szybki i precyzyjny, choć być może będziesz musiał przez chwilę przyzwyczaić się do jego rozmiaru. Podoba mi się, że dla czytnika można ustawić różne zachowania w stanie złożonym i otwartym. Będziesz mógł na przykład określić, że w stanie złożonym musisz nacisnąć przycisk, aby wybudzić i odblokować telefon, natomiast w stanie otwartym wystarczy tylko przyłożyć palec. Drobiazg, ale praktyczny.

Wyświetlacze praktycznie takie same, a jednak lepsze

Zewnętrzny wyświetlacz otrzymał jedynie drobne ulepszenie międzypokoleniowe, oprócz wspomnianego bardziej zaawansowanego szkła ochronnego, chodzi o około 15% wyższą maksymalną jasność 3 000 nitów, przy czym na całej powierzchni wyświetlacz osiąga do 1 800 nitów. Czytelność w słońcu jest więc zapewniona, choć w upalne letnie dni wystarczy nawet umiarkowane obciążenie, a z powodu nagrzewania automatyka natychmiast sięga maksymalnego poziomu, na jaki pozwala jasność.

To ograniczenie jasności bywało nieprzyjemne, zwłaszcza podczas robienia zdjęć, i dotyczyło obu wyświetlaczy jednocześnie. Z drugiej strony, jasność nigdy nie była ograniczona na tyle, by uniemożliwić korzystanie z telefonu. Konkretnie, 6,5-calowy zewnętrzny wyświetlacz ma bardzo wąskie i wydłużone proporcje 21:9 oraz rozdzielczość 2520 x 1080 px. Oferuje więc gęstość obrazu 422 pikseli na cal. Częstotliwość odświeżania oczywiście osiąga do 120 Hz.

Wewnętrzny wyświetlacz niemal bez kompromisów

Jak już wspomniałem powyżej, największe nowości tegorocznego Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra są związane z wewnętrznym wyświetlaczem. Dzięki przeprojektowanemu zawiasowi i podwójnej warstwie elastycznych tytanowych płyt pod wyświetlaczem, sam wyświetlacz jest lepiej napięty. Oprócz tego, że dzięki temu zagniecenie w miejscu zawiasu jest niemal niezauważalne, wyświetlacz sprawia wrażenie bardziej klasycznego ekranu dotykowego pokrytego szkłem i podczas użytkowania nie mam wrażenia miękkiego plastiku, jak w niektórych starszych Foldach. Subiektywnie wydaje mi się również, że na wyświetlaczu nie osadza się tak łatwo tłuszcz, jednak producent nigdzie nie chwali się lepszą warstwą oleofobową.

Co jednak jest wymienione w oficjalnych specyfikacjach Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra, to powłoka antyrefleksyjna wyświetlacza. Dzięki niej otoczenie odbija się w wyświetlaczu znacznie mniej, a dane na nim są lepiej czytelne. Oprócz identycznej maksymalnej jasności jak zewnętrzny wyświetlacz, czyli 3 000 nitów w szczycie, wewnętrzny wyświetlacz oferuje rozdzielczość 2256 x 2504 pikseli. Na powierzchni o przekątnej 8 cali ta rozdzielczość oznacza ponownie gęstość obrazu 422 ppi. Również tutaj częstotliwość odświeżania obrazu wynosi 120 Hz. Nie brakuje również obsługi HDR10+, jednak Dolby Vision tutaj nie znajdziesz – jak zresztą w przypadku Samsunga jest to od dawna normą.

Dźwięk poniżej oczekiwań

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra oferuje głośne odtwarzanie stereo. Jednak dla jednego kanału wykorzystuje głośnik telefoniczny, co objawia się niezrównoważonym brzmieniem, gdzie dedykowany głośnik oferuje nieco głębsze tony. Ogólnie rzecz biorąc, brzmienie telefonu jest bardziej nastawione na głębsze tony, ale miejscami brzmi wręcz stłumione. Jeśli ocenię jakość głośnego odtwarzania przez pryzmat najlepiej wyposażonych modeli TOP, muszę stwierdzić, że brakuje mi tu większej czystości wysokich i średnich tonów. Maksymalna głośność jest również raczej przeciętna.

Najwyższa wydajność i lepsze chłodzenie

Jak zapewne oczekujesz od najdroższego Samsunga na naszym rynku, Galaxy Z Fold8 Ultra napędza nic innego jak topowy Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5. W zależności od wybranej konfiguracji, chipsetowi towarzyszy 12 lub 16 GB RAM, a pamięć UFS 4.0 / 4.1 oferuje pojemność 256, 512 lub 1024 GB. Ja do recenzji miałem dostęp do podstawowej, 12/256GB wariantu. Ktoś mógłby zarzucić, że tak drogi telefon powinien oferować co najmniej 512 GB już w podstawie. Biorąc pod uwagę sytuację na rynku chipów pamięci, muszę pochwalić decyzję Samsunga o wprowadzeniu na rynek również wariantu 256GB.

Szczerze obawiałem się nagrzewania urządzenia. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, nie był to jednak tak duży problem, jak się obawiałem. Na telefonie przetestowałem 3DMark, a konkretnie test obciążeniowy Wild Life Extreme, który dobrze reprezentuje długotrwałe wysokie obciążenie, podobne do grania w wymagające graficznie gry. Wyniki naprawdę mnie zaskoczyły, ponieważ nowość wypadła znacznie lepiej niż poprzednik, ze stabilnością za każdym razem około 73 %. To prawie o 20 % lepszy wynik niż u poprzednika. Telefon testowałem zarówno w stanie otwartym, jak i zamkniętym, co potwierdziło, że telefon znacznie lepiej odprowadza ciepło w stanie otwartym, ponieważ w stanie zamkniętym stabilność podczas testu wynosiła tylko 61 %. Nie tylko podczas grania, ale także podczas nagrywania dłuższego wideo w wysokiej rozdzielczości, bardziej odpowiednie jest używanie telefonu w stanie otwartym.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra Benchmarki

  • AnTuTu v11: 3 271 724 punktów
  • GeekBench 7 Single-core: 2 932 punktów
  • GeekBench 7 Multi-core: 7 233 punktów
  • 3DMark Wild Life Extreme: 5 977 punktów

Co do łączności, praktycznie nie mam nic do dodania, jest tu po prostu wszystko, o czym pomyślisz. Od dwuzakresowego Wi-Fi 7, przez Bluetooth 6 z obsługą aptX HD, aż po kontroler USB 3.2 z wyjściem wideo. Zauważyłem również lepszy odbiór sygnału niż w poprzednim Samsung Galaxy Z Fold7. Nawet w miejscach, gdzie Xiaomi 15T Pro działało już tylko w sieci 2G, ja z Foldem bez problemu „śmigałem” na 5G. Oba telefony miały przy tym tego samego operatora. Producent nie zapomniał również o obsłudze technologii Ultra Wideband (UWB), którą wykorzystasz na przykład w połączeniu z cyfrowym kluczem do samochodu czy niektórymi akcesoriami Samsunga z ekosystemu SmartThings.

Dwa dni na jednym ładowaniu?

Nie tak dawno temu bateria była jednym z głównych tematów w przypadku telefonów składanych. Nacisk na jak najcieńszą konstrukcję i konieczność zasilania znacznie większego wewnętrznego wyświetlacza po prostu nie sprzyjały długiej żywotności. Chińscy producenci rozwiązały to poprzez stopniowe przechodzenie na baterie Si/C o znacznie wyższej pojemności. Z baterią krzemowo-węglową po raz pierwszy pojawia się również Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra i choć jest prawdopodobnie ostatnim z producentów składanych telefonów, który ją zastosował, nadal nie goni za zapierającą dech w piersiach pojemnością. Nie, tutaj prym wiedzie optymalizacja.

Dzięki doskonale zoptymalizowanemu zużyciu, zastosowana tu bateria 5 000 mAh wystarcza Samsungowi na osiągnięcie żywotności przekraczającej 7 godzin aktywnego użytkowania na jednym ładowaniu. Przy bardziej umiarkowanym użytkowaniu nawet nie musiałem ładować telefonu przez dwa dni i z łatwością przekroczyłem 8 godzin na jednym ładowaniu. Jeśli natomiast bardziej obciążałem baterię robieniem zdjęć i nagrywaniem w połączeniu z częstym korzystaniem z wewnętrznego wyświetlacza, zbliżyłem się do granicy 7 godzin. To świetne wartości, a przede wszystkim jest to już żywotność, która wielu użytkownikom wystarczy na dwa dni użytkowania. Ale nawet jeśli będziesz bardziej wykorzystywać wydajność urządzenia i mocno preferować większy wewnętrzny wyświetlacz, nie musisz się obawiać, że żywotność w ciągu dnia w jakiś znaczący sposób Cię ograniczy.

Poprawa nastąpiła również w obszarze ładowania. Telefon obsługuje teraz szybkie ładowanie do 45W z obsługą standardów USB PD 3.0 i Quick Charge 2.0. Nie musisz więc koniecznie posiadać oryginalnego adaptera Samsunga, aby wykorzystać maksymalną prędkość ładowania przewodowego. Poprawiło się również ładowanie bezprzewodowe, które obsługuje Qi2.2 i moc do 20W. Tutaj jednak producent, całkiem zrozumiale, nie zdołał zmieścić w obudowie urządzenia jeszcze magnesu do mocowania do podkładki ładującej czy podstawki. Aby skorzystać z tej funkcji, będziesz musiał dokupić etui z wbudowanym magnesem.

OneUI potrafi sobie radzić ze składakami

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra wchodzi na rynek z Androidem 17 i nakładką OneUI w wersji 9.0. Nowa wersja nakładki przynosi przede wszystkim nowości z obszaru AI, jednak na przykład język czeski nadal nie jest dostępny w tłumaczu. Ulepszono tryb Flex, w którym telefon można używać w częściowo otwartym stanie jako rodzaj laptopa, gdzie w dolnej części znajduje się touchpad i skróty klawiaturowe. Ponadto, możesz wybrać, dla których aplikacji ten tryb ma być aktywny. Zmian wizualnych jest raczej niewiele, ale osobiście mi to specjalnie nie przeszkadza. OneUI działa na elastycznych telefonach świetnie już od kilku generacji i tutaj nic się zasadniczo nie zmienia.

Problemy mogą wystąpić jedynie w przypadku niektórych aplikacji, których deweloperzy nie dostosowali do danego urządzenia lub proporcji ekranu. Na zewnętrznym wyświetlaczu nie zauważyłem żadnych poważnych problemów, ale na wewnętrznym od czasu do czasu pojawia się aplikacja, która nie renderuje się poprawnie. Na przykład Facebook, który co prawda jakoś działa, ale nie potrafi idealnie pracować z proporcjami ekranu, a niektóre elementy sterujące w ogóle się nie wyświetlają. Przejście między zewnętrznym a wewnętrznym wyświetlaczem jest tradycyjnie płynne, dzięki czemu możesz natychmiast kontynuować pracę w otwartej aplikacji.

Ponownie dostępny jest również dolny pasek, który pojawia się, jeśli w jakiejś aplikacji krótko przeciągniesz od dolnej krawędzi. W ramach paska masz dostęp do ulubionych aplikacji, trzech ostatnio używanych aplikacji, a także szybki dostęp do menu wszystkich aplikacji. Z paska można następnie uruchamiać aplikacje w trybie pełnoekranowym, lub przytrzymując i przeciągając, uruchomić je w oknie wielozadaniowym lub na podzielonym ekranie. Właśnie do pracy z dwiema aplikacjami na podzielonym ekranie wyświetlacz Foldu8 Ultra jest idealny – a można dodać jeszcze trzecie i czwarte okno aplikacji.

W tym tkwi główna różnica między testowanym Fold8 Ultra a Fold8, który po otwarciu ma wyświetlacz o proporcjach 4:3, znacznie bardziej odpowiedni do konsumpcji treści i rozrywki multimedialnej, ponieważ te same proporcje wykorzystują również niektóre tablety – zwłaszcza te od konkurencyjnego Apple. Samsung Galaxy Fold8 Ultra doskonale sprawdza się na przykład w multitaskingu, obsłudze poczty e-mail i czytaniu dokumentów. Podczas oglądania wideo często jednak nie ma znaczenia, czy oglądasz je na wewnętrznym, czy zewnętrznym wyświetlaczu, ponieważ obraz jest praktycznie tej samej wielkości, a większość pięknego, dużego wyświetlacza wypełniają czarne ramki.

Stopniowa ewolucja aparatów

Samsung w całym swoim portfolio produktów innowuje sprzęt aparatów raczej powoli, a testowany Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra jest tego jaskrawym przykładem. Zeszłoroczny model otrzymał solidny aparat główny z Galaxy S25 Ultra, w tym roku doczekaliśmy się nowego aparatu ultraszerokokątnego z Galaxy S26 Ultra, ale teleobiektyw z 3-krotnym zoomem czeka na wymianę już od kilku lat. Ogólnie jednak jestem z aparatów znowu trochę bardziej zadowolony, za co Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra z pewnością częściowo zawdzięcza również nowemu chipsetowi i znowu nieco lepszemu przetwarzaniu obrazu.

Sprzęt aparatów Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra

  • Aparat główny – 200 MPx, 1/1,3″, 0,6 µm, f/1.7, PDAF, OIS
  • Aparat ultraszerokokątny – 50 MPx, 1/2,5″, 0,7 µm, f/1.9, 120°, AF
  • Aparat z 3-krotnym zoomem – 10 MPx, 1/3,94″, 1,22 µm, f/2,4, PDAF

Aparat główny

Główny aparat 200 MPx konsekwentnie prezentuje doskonałe osiągi. Zdjęcia z niego mają świetny zakres dynamiczny, kontrast i minimalny szum. Zdjęcia są następnie, typowo dla Samsunga, stylizowane. Kolory są więc podkreślone, ale nadal z wiernym odcieniem. Zdjęcia są nieco jaśniejsze, a cienie mniej wyraźne. Co ważne, ten profil kolorystyczny, czy stylizacja, jest stały we wszystkich aparatach.

Doskonałe wyniki aparat główny osiąga również przy wykorzystaniu dwukrotnego zbliżenia, które jest rzeczywiście na poziomie zoomu optycznego. Zdjęcia są pełne drobnych detali, choć miejscami są nieco przeostrzone. Zdjęcia nocne są czyste, bez szumów i z wystarczającą ilością światła. Jedynie telefon, typowo dla Samsunga, ma tendencję do zabarwiania nocy na niebiesko.

Aparat ultraszerokokątny

Aparat z kątem widzenia 120° doczekał się zauważalnego skoku międzypokoleniowego. Zdjęcia z niego są teraz znacznie bardziej szczegółowe, czemu sprzyja nie tylko wyższa rozdzielczość matrycy, ale także obecność autofokusa. Korekcja efektu rybiego oka działa świetnie, a zdjęcia są pięknie kontrastowe. Zdjęcia z tego aparatu są zazwyczaj nieco jaśniejsze niż z pozostałych dwóch, ale poza tym Galaxy Z Fold8 Ultra trzyma się swojej stylizacji kolorystycznej. Największy skok międzypokoleniowy zauważysz podczas robienia zdjęć w nocy, gdzie nowość jest naprawdę o klasę, a nawet dwie lepsza i nawet przy słabym oświetleniu potrafi zrobić solidne zdjęcia.

Aparat z zoomem optycznym

Największym słabym punktem pozostał aparat portretowy z trzykrotnym zoomem optycznym i małą matrycą. W dobrych warunkach oświetleniowych potrafi robić zaskakująco dobre zdjęcia. Jednak wraz ze spadkiem światła jakość zdjęć stopniowo się pogarsza, tracą się detale i pojawiają się szumy i artefakty kolorystyczne. W trybie portretowym prezentuje solidne oddzielenie fotografowanej osoby od rozmytego tła. Dość często zdarzało mi się jednak, że telefon podczas szybkiego robienia zdjęcia portretowego ustawiał ostrość na tle zamiast na osobie na pierwszym planie. Można to łatwo naprawić w edytorze w galerii, jednak dość nieprzyjemnie mnie to zaskoczyło, ponieważ z podobnymi błędami spotykałem się ostatnio lata temu i to w znacznie tańszych urządzeniach.

Wideo

Dostępność i cena

Nowy Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra jest dostępny na naszym rynku w trzech wariantach pamięci – 12 / 256, 12 / 512 i 16 / 1024 GB. Cena zaczyna się od 53 990, kontynuuje na 58 990 i kończy się na 68 990 CZK z VAT w zależności od wybranej wersji. Telefon jest dostępny w testowanym ciemnofioletowym, a następnie ciemnoszarym i białym kolorze.

Podsumowanie recenzji Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra

W tym roku nowy Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra stoi w cieniu tańszego Galaxy Z Fold8 z nowymi proporcjami ekranu. Z jednej strony nie ma się co dziwić. Mniejszy i tańszy model oferuje ciekawe i niebanalne rozwiązanie do konsumpcji treści, podczas gdy testowany dziś model na pierwszy rzut oka jest niemal identyczny jak jego poprzednik. Moim zdaniem jednak ogromnym błędem byłoby całkowite zignorowanie Samsunga Galaxy Z Fold8 Ultra, choćby tylko dlatego, że oba modele są przeznaczone do innego użytku. Ultra nadal bardziej skupia się na wielozadaniowości i produktywności.

Tak, zdecydowanie nie jest to duży skok, a właścicieli zeszłorocznego Galaxy Z Fold7 nowa generacja może pozostawić całkowicie obojętnymi. Osobiście porównałbym Samsunga Galaxy Z Fold8 Ultra do udanego liftingu. Producent po prostu skupił się na tym, co przeszkadzało właścicielom poprzedniej generacji, dodał kilka nowości, aby dotrzymać kroku konkurencji i dostarczył na rynek dopracowany produkt. Jeśli więc wiesz, czego oczekujesz od składanego telefonu i że format Ultra jest dla Ciebie odpowiedni, a jednocześnie akceptujesz naprawdę wysoką cenę, nie ma wielu powodów, aby odradzać Ci zakup.

Klady

  • špičková konstrukce
  • obrovský výkon
  • kvalitní primární i ultraširoký fotoaparát
  • skvělá výdrž baterie
  • takřka neznatelná rýha v displeji
  • rychlejší nabíjení
  • Wady

    • slabší fotoaparát s optickým zoomem
    • velmi vystouplý modul fotoaparátu v rohu zad
    • hlasité reproduktory by mohly být lepší
    • cena

    Ocena redakcji: 93 / 100

    Czy Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra Cię zainteresował?

    O autorze

    Vašek Švec

    Vaška prakticky od dětství zajímaly nové technologie, ať už se jednalo o telefony, počítače či třeba auta. V době, kdy většina jeho kapesného padla na… Więcej o autorze

    Vašek Švec
    Sdílejte: