Przetestowaliśmy Roborock Qrevo Edge 2 i Qrevo S Pro: co dostaniesz za sześć tysięcy więcej?

  • Przez tydzień miałem w domu podłączone jednocześnie dwa nowe roboty Roborock – lepiej wyposażony Qrevo Edge 2 i bardziej dostępny Qrevo S Pro
  • Do 22 lipca obowiązują ceny promocyjne: Qrevo Edge 2 kupisz za 18 274 Kč zamiast 21 499 Kč, Qrevo S Pro za 12 324 Kč zamiast 14 499 Kč
  • Edge 2 potrafi schować LiDAR i wsunąć się pod meble już od ośmiu centymetrów, natomiast S Pro oferuje kompletną stację samoobsługową w cenie, co kiedyś było rzadkością

Sdílejte:
Jakub Kárník
Jakub Kárník
14. 7. 2026 18:00

Kiedy do testów trafiają dwa roboty odkurzające jednocześnie, nasuwa się jedno rozsądne rozwiązanie: podłączyć oba i pozwolić im przez tydzień rywalizować o tę samą podłogę. Dokładnie tak zrobiłem z nowościami Roborock Qrevo Edge 2 i Qrevo S Pro, które na początku lipca trafiły na czeski rynek. Pierwszy stawia na moc ssania 25 000 Pa i wysuwany LiDAR, drugi na rozsądny kompromis za 12 324 Kč. Oba urządzenia testowałem w domu bez taryfy ulgowej – a różnice między nimi są ciekawsze, niż sugeruje cennik.

Tydzień z dwoma robotami pod jednym dachem

Na papierze wyglądają jak rodzeństwo. Oba należą do rodziny Qrevo, oba są sterowane tą samą aplikacją, oba mają wielofunkcyjną stację, która pierze i suszy mopy, uzupełnia wodę i opróżnia kurz do worka, o który nie musisz się martwić aż do 65 dni. Oba stawiają również na szczotki zaprojektowane tak, aby włosy się na nich nie plątały. Ale potem przychodzi praktyka i okazuje się, że jeden jest specjalistą od miejsc, do których zwykły robot się nie dostanie, podczas gdy drugi to sumienny pracownik, który poradzi sobie z dziewięcioma na dziesięć gospodarstw domowych i zostawi ci w portfelu sześć tysięcy więcej.

Osiem centymetrów wystarczy: Edge 2 wsunie się nawet tam, gdzie boisz się zajrzeć

Główna sztuczka modelu Qrevo Edge 2 nazywa się RetractSense. Podczas gdy klasyczne roboty z wieżyczką LiDAR mierzą ponad dziesięć centymetrów i po prostu nie mieszczą się pod niższymi meblami, Edge 2 najpierw mierzy prześwit nad sobą za pomocą czujnika dToF, chowa wieżyczkę i z całkowitą wysokością 7,98 cm wjeżdża tam, gdzie przez lata gromadził się kurz. W tym momencie za orientację odpowiada moduł kamery z polem widzenia 100°, dzięki czemu robot pod łóżkiem nie błądzi, lecz systematycznie sprząta. W ciągu tygodnia Edge 2 poradził sobie nawet z miejscami, które inny robot przez lata tylko uprzejmie omijał.

Kamera z przodu służy również systemowi Reactive AI, który według producenta rozpoznaje ponad 280 typów przedmiotów – od kabli, przez buty, po psie niespodzianki. W praktyce oznacza to, że przed sprzątaniem nie musisz sprzątać. Robot ominął skarpetkę, nie zjadł ładowarki, i to jest dokładnie ten rodzaj nudnej niezawodności, której oczekujesz od takiego pomocnika. Wszystkie dane obrazowe są przetwarzane bezpośrednio w urządzeniu, zgodnie z informacjami Roborock.

Włosy trafiają do kosza, nie na szczotkę

Moc ssania w paskalach to podobna dyscyplina jak megapiksele w aparatach – sama liczba nie gwarantuje sprzątania. Warto jednak wspomnieć, że Edge 2 oferuje 25 000 Pa, a S Pro 18 500 Pa, co w obu przypadkach w zupełności wystarcza na okruchy, piasek i sierść wdeptaną w dywan. Ciekawsze jest to, co dzieje się z włosami. Edge 2 wykorzystuje parę szczotek DuoDivide, które zgarniają włosy od krawędzi do środka, gdzie różna prędkość obu wałków rozrywa je, a ssanie usuwa. Producent chwali się zerowym plątaniem się włosów według własnych wewnętrznych testów – i muszę przyznać, że po tygodniu nic nie musiałem usuwać ze szczotki, co w naszym domu jest małym cudem.

Qrevo S Pro rozwiązuje ten sam problem prościej: za pomocą całkowicie gumowej szczotki głównej, która odprowadza włosy na boki, oraz asymetrycznej szczotki bocznej, która siłą odśrodkową wyrzuca je w kierunku końcówek włosia, zamiast plątać wokół osi. Mniej wyrafinowane, ale funkcjonalne – i tutaj szczotka pozostała czysta po tygodniu.

Stacje piorą gorącą wodą, tylko każda inną temperaturą

Stacje dokujące w obu modelach sprawiają, że robot odkurzający staje się urządzeniem praktycznie bezobsługowym. Edge 2 pierze mopy wodą o temperaturze do 80 °C, suszy je powietrzem o temperaturze 55 °C, a nowością jest tryb namaczania Soak, który pozwala najpierw zmiękczyć zaschnięty brud. Jednoczęściowa wanna myjąca czyści się sama, co eliminuje najbardziej irytujący rytuał – szorowanie stacji, z powodu którego kupiłeś robota, aby nie musieć szorować podłogi. Przed sprzątaniem dywanów robot potrafi automatycznie odpiąć mopy w stacji, dzięki czemu nie ciągnie ich wilgotnych przez całe mieszkanie.

S Pro otrzymał praktycznie takie samo wyposażenie, ale o stopień skromniej: pranie w 75 °C, suszenie w 45 °C i wyjmowaną wannę, którą można opłukać w zlewie. Podane temperatury dotyczą elementu grzejnego, a właściwie wody przy dyszach, a nie powierzchni mopa. Nie oczekuj więc, że ściereczka po praniu cię poparzy. Ważniejszy jest wynik: mopy nawet po tygodniu pachniały neutralnie i nie stęchły, co jest dokładnie tym, co gorąca woda z suszeniem ma zapewnić.

Qrevo S Pro: z czego zrezygnujesz w porównaniu do droższego modelu

Różnica sześciu tysięcy koron musi się gdzieś objawić. S Pro nie ma kamery, więc omija przeszkody tylko za pomocą światła strukturalnego – system Reactive Tech niezawodnie ominie buty, kosz czy zabawki, ale drobiazgów typu rozplątany kabel już nie rozpozna. Nie ma też wysuwanego LiDARa, więc z klasyczną wieżyczką nie dostanie się pod najniższe meble. A funkcja SmartPlan, która dostosowuje sprzątanie do typu pomieszczenia, wymaga najpierw ręcznego oznaczenia pomieszczeń, ponieważ sama ich nie rozpozna.

Czego natomiast nie brakuje? Pary obrotowych mopów z 200 obrotami na minutę, które podnoszą się nad dywanem o 10 mm, trzydziestu poziomów dozowania wody, blokady dziecięcej fizycznych przycisków oraz ładowania w tańszej taryfie nocnej. Dla gospodarstwa domowego z twardymi podłogami i niskimi dywanami jest to wyposażenie, w którym różnicę w porównaniu do droższego rodzeństwa będziesz szukać z lupą.

Komu wystarczy S Pro, a kto dopłaci za Edge 2?

Po tygodniu równoległych testów linia podziału jest dość wyraźna. Jeśli masz w domu niskie łóżka i kanapy, zwierzęta, długie włosy lub wiecznie porozrzucane kable, sens ma Qrevo Edge 2 – wysuwany LiDAR i rozpoznawanie przeszkód to dokładnie te funkcje, które w takim gospodarstwie domowym nie są marketingiem, lecz codzienną ulgą. Do 22 lipca kupisz go z promocyjną zniżką 15% za 18 274 Kč zamiast zwykłych 21 499 Kč, w wariancie czarnym i białym.

Qrevo S Pro to z kolei wybór dla wszystkich, którzy chcą kompletnego samoobsługowego sprzątania – prania i suszenia mopów, opróżniania kurzu, uzupełniania wody – i nie potrzebują, aby robot wsuwał się pod każdy mebel. W tym samym okresie promocyjnym kosztuje 12 324 Kč zamiast 14 499 Kč, a w tej cenie jego wyposażenie jest szczerze mówiąc trudne do zakwestionowania.

Czy meble w Twoim domu mógłby sprzątać tylko robot o wysokości ośmiu centymetrów, czy też oszczędziłbyś i sięgnął po Qrevo S Pro?

O autorze

Jakub Kárník

Jakub je znám svou nekonečnou zvědavostí a vášní pro nejnovější technologie. Jeho láska k mobilním telefonům začala s iPhonem 3G, ale dnes se spoléhá na… Więcej o autorze

Jakub Kárník
Sdílejte: