Najlepsza aplikacja do edycji wideo? Adobe Premiere w końcu trafi na Androida

  • Adobe Premiere na Androida jest oficjalnie potwierdzone, ale konkretna data wciąż jest nieznana
  • Google w wersji prasowej najpierw podał „tego lata", publicznie zmienił to na bardziej ogólne „wkrótce"
  • Aplikacja pojawia się w ramach szerszych starań Google'a, aby uczynić Androida bardziej atrakcyjnym dla twórców treści

Sdílejte:
Jakub Kárník
Jakub Kárník
17. 5. 2026 10:00

Adobe Premiere w końcu trafia na Androida. Po ponad pół roku, gdy profesjonalny mobilny edytor był dostępny tylko na iPhone’ach, Google ogłosił, że aplikacja trafi również do zielonego robota. Termin wciąż brzmi jak z podręcznika dla działu PR – „soon”. Konkretna data nie została podana w oficjalnym komunikacie, a zanim wytniesz swój pierwszy Short w Premiere, przez czeskie lato przejdzie jeszcze niejedna burza.

Obietnic było dość, teraz miejmy nadzieję, że nadejdą czyny

Kiedy Adobe we wrześniu ubiegłego roku zaprezentowało mobilną wersję Premiere, była to wyłączność dla iPhone’a. Androida wtedy zbyto jednym zdaniem – aplikacja jest „w fazie rozwoju”. Od tego czasu minęły miesiące i poza grudniową aktualizacją z obsługą YouTube Shorts dla iOS, praktycznie nic się nie wydarzyło. Dla twórców treści na Androidzie był to kolejny element do kolekcji rzeczy, które iPhone’y mają wcześniej.

Tegoroczne ogłoszenie od Google’a brzmi zatem jak ulga, ale sformułowanie zasługuje na uwagę. W kopii rozsyłanej dziennikarzom pisano o nadejściu „tego lata”, w publicznie opublikowanym wpisie na blogu już tylko o bliżej nieokreślonym „wkrótce”. Drobna zmiana, ale wymowna – Google najwyraźniej nie chciał wiązać sobie rąk konkretnym terminem, gdyby Adobe nie zdążyło. Biorąc pod uwagę, że Premiere Rush został oficjalnie zakończony w zeszłym roku, Android Premiere jest w każdym razie dobrą wiadomością. Pytanie tylko, czy „wkrótce” oznacza czerwiec, wrzesień, czy przyszłą wiosnę.

Co właściwie zaoferuje Premiere na telefonie

Mobilne Premiere nie jest uproszczonym edytorem dla niedzielnych vlogerów – to profesjonalne narzędzie z wielowarstwową osią czasu, efektami wideo i zaawansowanymi funkcjami edycji dźwięku. Na iOS aplikacja utrzymuje ocenę 4,8 gwiazdki, a Adobe promuje ją jako „AI video editor”, więc od wersji na Androida można oczekiwać takiego samego wyposażenia.

Konkretnie mówi się o ekskluzywnych szablonach i efektach dla YouTube Shorts, które mają pomóc w wyróżnieniu się wyników w zalewie jednolitej treści. Nie brakuje również funkcji z logo Adobe Firefly – generowania naklejek, rozszerzania tła lub przekształcania statycznych obrazów w krótkie klipy. Jak dobrze to wszystko będzie działać na sprzęcie mobilnym, to oczywiście inna kwestia.

Android chce stać się platformą dla twórców

Premiere nie jest odosobnioną nowością. Google zaprezentował ją w ramach pakietu ogłoszeń dotyczących Androida 17, który ma uczynić z platformy mobilnej poważne narzędzie do tworzenia treści. Wraz z nim pojawiają się Screen Reactions, wbudowana funkcja działająca na zasadzie green screenu do filmów reakcyjnych, a współpraca z Metą ma z kolei wyrównać wydajność Instagrama na Androidzie z iPhone’ami. Przynajmniej według prezentacji, rzeczywistość użytkowników może się różnić.

Ważna jest podstawa techniczna. Android 16 wprowadził obsługę kodeka APV (Advanced Professional Video), który Samsung opracował do oszczędnego przechowywania profesjonalnego wideo, a siedemnasta wersja systemu rozszerza jego obsługę.

Aplikacja ma najwyraźniej być przeznaczona nie tylko na telefony, ale także na tablety, składane telefony i nadchodzące laptopy Googlebook.

Użylibyście Adobe Premiere na swoim telefonie, czy wolicie inne edytory?

Źródło: 9to5Google

O autorze

Jakub Kárník

Jakub je znám svou nekonečnou zvědavostí a vášní pro nejnovější technologie. Jeho láska k mobilním telefonům začala s iPhonem 3G, ale dnes se spoléhá na… Więcej o autorze

Jakub Kárník
Sdílejte: