Kryzys pamięci: dlaczego drożeją telefony, komputery i konsole – i jak długo to potrwa

  • Ceny pamięci RAM i pamięci masowych rosną w tempie, jakiego rynek nie pamiętał od lat, i przekładają się na ceny telefonów, komputerów i konsol do gier
  • Główną przyczyną jest sztuczna inteligencja – centra danych wykupują pojemności pamięci, przez co mniej ich pozostaje na zwykłą elektronikę
  • Apple, Xiaomi, Nothing i szacunki ceny PlayStation 6 wskazują, że nie jest to krótkoterminowa fluktuacja

Sdílejte:
Adam Kurfürst
Adam Kurfürst
6. 7. 2026 10:00

Szef Apple, Tim Cook, nazwał to w czerwcu „powodzią stulecia” i dodał, że przez ponad czterdzieści lat w branży nie widział niczego podobnego. Kilka dni później Apple podniósł ceny komputerów i tabletów. Ostrzegają również szefowie Xiaomi i Nothing, cena produkcji PlayStation 6 według przecieków przekroczyła tysiąc dolarów, a moduły pamięci do komputerów podrożały w ciągu roku kilkukrotnie. Wspólny mianownik jest jasny – kryzys pamięci, który wywołała sztuczna inteligencja. Przyjrzyjmy się, co dzieje się na rynku, dlaczego tak się dzieje i co to oznacza dla Twojego następnego zakupu. Do poszczególnych przykładów wrócimy szczegółowo poniżej.

Co się właśnie dzieje?

Podwyżki cen nie są kwestią jednej marki ani konkretnej kategorii. W ciągu kilku miesięcy ceny wzrosły na całym rynku – od tanich telefonów, przez laptopy i komputery stacjonarne, po konsole do gier i karty graficzne. Według szacunków firmy analitycznej Gartner, które zostały przejęte przez media branżowe, komputery mają w tym roku podrożeć średnio o około 17 procent, a telefony o 13 procent, przy czym obie kategorie, według tej samej prognozy, sprzedadzą się w mniejszych ilościach niż w ubiegłym roku.

Sednem problemu jest jeden, skądinąd niepozorny komponent: pamięć. W przypadku typowego telefonu pamięć RAM i pamięć masowa stanowią dziś około 30 do 40 procent ceny wszystkich komponentów, podczas gdy historycznie było to 10 do 15 procent. W najtańszych modelach ten udział jest jeszcze wyższy.

Dlaczego pamięci tak drożeją?

Aby zrozumieć przyczynę, wystarczą trzy skróty. DRAM to pamięć operacyjna (to, co w telefonie i komputerze nazywa się RAM). NAND to pamięć flash, czyli dyski SSD i pamięć w telefonach. A HBM to specjalna, bardzo szybka pamięć, której potrzebują chipy do sztucznej inteligencji w centrach danych.

I to właśnie HBM napędza cały kryzys. Boom sztucznej inteligencji wywołał ogromne zapotrzebowanie na wydajne chipy do centrów danych, a to z kolei pociąga za sobą zapotrzebowanie na pamięć HBM. Jest ona produkowana w tych samych fabrykach co zwykła DRAM – tyle że produkcja HBM jest znacznie bardziej wymagająca pod względem pojemności. Według analityków TrendForce, jeden gigabajt HBM zużywa około czterokrotnie więcej powierzchni produkcyjnej niż zwykła DRAM. Nawet stosunkowo niewielka ilość pamięci dla AI zajmuje więc nieproporcjonalnie dużą część linii produkcyjnych.

Producenci robią ponadto rzecz ekonomicznie logiczną: trzy firmy, które kontrolują praktycznie cały światowy rynek – Samsung, SK Hynix i Micron – przenoszą moce produkcyjne na droższą pamięć dla centrów danych, gdzie mają wyższe marże. Na zwykłą DRAM i pamięć masową NAND pozostaje więc mniej, a to, co jest rzadkie, drożeje. Firma badawcza IDC opisała to jako „grę o sumie zerowej”: każda płytka produkcyjna przeznaczona dla AI to płytka, która nie trafi do pamięci w telefonie średniej klasy.

Liczby, na których to wszystko się opiera, są naprawdę niezwykłe. W pierwszym kwartale tego roku ceny kontraktowe zwykłej DRAM, według TrendForce, wzrosły o 93 do 98 procent w ciągu jednego kwartału – w przypadku pamięci do komputerów nawet o ponad sto procent, co jest rekordem. Ceny pamięci masowych NAND rosły o dziesiątki procent i według prognoz miały dalej rosnąć w kolejnym kwartale. IDC i inni analitycy zgadzają się ponadto, że nie jest to zwykła cykliczna fluktuacja, ale być może trwalsze przydzielenie mocy produkcyjnych na rzecz sztucznej inteligencji.

Od telefonów po konsole: gdzie to już się objawia

Najbardziej widocznym sygnałem jest Apple. Tim Cook przyznał, że podwyżka cen jest nieunikniona i że firma stara się chronić klientów, „ale sytuacja jest nie do utrzymania”. Apple następnie podniósł ceny komputerów i tabletów; w Czechach pisaliśmy, jak podrożał nawet najtańszy MacBook Neo. Analitycy TechInsights szacują ponadto, że następna generacja premium iPhone mogłaby zbliżyć się do ceny startowej 1299 dolarów (około 28 500 koron czeskich) – jest to jednak szacunek, żadna oficjalna liczba jeszcze nie padła.

Z Androida płynie ta sama melodia. Szef Xiaomi Lei Jun ostrzegł, że z zakupem nowego telefonu nie należy zwlekać, a według kierownictwa firmy najdroższe chińskie flagowce mogłyby do końca roku przekroczyć 10 000 juanów (około 32 000 koron czeskich). Do ostrzeżenia dołączył również założyciel marki Nothing Carl Pei, według którego dziś pamięć stanowi ponad połowę ceny komponentów telefonu – więcej niż procesor i wyświetlacz razem wzięte. „Era taniego krzemu się skończyła” – napisał. Analitycy Counterpoint Research dodają do tego, że w niektórych modelach producenci już po cichu okrajają wyposażenie, na przykład aparaty, aby utrzymać cenę.

Odczuwalnie dotyka to również komputerów. Na przykład ten zestaw pamięci 32 GB DDR5 (2x 16 GB), który rok temu kosztował 2 779 Kč, jest obecnie sprzedawany za 11 690 Kč. Podwyżki cen nie ominęły również dysków SSD, na przykład ten od Samsunga kosztował w sierpniu zeszłego roku 4 499 Kč, a teraz można go kupić za 5 999 Kč.

I wreszcie konsole do gier. Microsoft ogłosił w czerwcu, że konsole Xbox podrożeją od sierpnia o 100 do 150 dolarów (około 2 200 do 3 300 koron czeskich) w zależności od modelu, i otwarcie przyznał, że ceny pamięci i pamięci masowej wzrosły ponad 2,5-krotnie i mają ponownie podwoić się do jesieni przyszłego roku. Nintendo podniosło cenę Switch 2 o 50 dolarów. I choć na podwyżkach cierpią nawet Steam Machine od Valve, największą uwagę przyciąga niezaprezentowany PlayStation 6. Według przecieków, sama jego cena produkcyjna wzrosła do tysiąca dolarów, a szacunki ceny startowej przekraczają tę granicę.

Konsumenci płaczą, producenci pamięci triumfują

Druga strona medalu jest mniej widoczna, ale również powinna zostać wspomniana. Podczas gdy kupujący płacą więcej, producenci pamięci przeżywają najlepszy okres od lat. Akcje pamięci w jednym majowym tygodniu podskoczyły o dziesiątki procent, a firmy SK Hynix i Micron, dzięki swojej wartości rynkowej, znalazły się wśród najcenniejszych firm technologicznych na świecie.

Konkretne liczby pokazują, jak korzystna jest sytuacja dla producentów. Micron zawarł długoterminowe umowy z dużymi odbiorcami z branży sztucznej inteligencji, które ustalają wysokie ceny aż do 2030 roku, a jego marża brutto w trzecim kwartale tego roku osiągnęła prawie 85 procent. Te same firmy stoją jednocześnie w Stanach Zjednoczonych w obliczu świeżo złożonego pozwu zbiorowego, według którego miały sztucznie podnosić ceny pamięci poprzez uzgodnioną koordynację produkcji.

Jak długo potrwa kryzys pamięci?

Konkretne odpowiedzi się różnią, ale zgadzają się w jednym: szybko to nie nastąpi. Większość analityków – od Counterpoint Research, przez IDC, po samych producentów chipów, takich jak AMD, Intel czy Micron – umieszcza pierwszą znaczącą ulgę najwcześniej na koniec 2027 roku, ale raczej dopiero w 2028 roku. Szef Nvidii, Jensen Huang, mówi o „kilku latach”, co mogłoby oznaczać nawet koniec dekady.

Powód jest strukturalny. Nowe fabryki powstają, ale pełną wydajność osiągną dopiero w latach 2027 i 2028 – a duża część ich przyszłej pojemności jest już dziś z góry zakontraktowana operatorom centrów danych. Analitycy z SemiAnalysis dodatkowo zwracają uwagę, że obecny „supercykl” jest trudniejszy do rozwiązania niż poprzednie fluktuacje, ponieważ skomplikowanej pamięci HBM nie da się produkować tak szybko jak zwykłej DRAM. Dla równowagi dodajmy, że nie wszyscy zgadzają się z najbardziej pesymistycznymi prognozami – część komentatorów kwestionuje, że podwyżki cen w drugiej połowie roku będą postępować tak szybko, jak twierdzą najostrzejsze przewidywania. Kierunek, w którym podążyły ceny, nie jest jednak przez nikogo kwestionowany.

Co z tym zrobić jako kupujący?

Uniwersalna rada nie istnieje, ale sytuacja zmienia zwykłą logikę „poczekam, stanieje”. Jeśli naprawdę potrzebujesz nowego telefonu, komputera lub konsoli w ciągu kilku miesięcy, oczekiwanie na następną generację wiąże się z ryzykiem wyższej ceny, a nie niższej – nowe modele wchodzą na droższy rynek, a promocje bywają mniej hojne. Jeśli natomiast zakup nie jest pilny, warto liczyć się z tym, że taniej niż dziś prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas nie będzie, i odpowiednio rozważyć na przykład starszy lub odnowiony model, albo po prostu przedłużenie żywotności istniejącego urządzenia.

Tak czy inaczej, kryzys pamięci nie jest tymczasowym epizodem, który wystarczy przeczekać do najbliższej promocji. To nowe ramy, w których elektronika będzie kupowana przez jakiś czas – i warto się z tym liczyć.

Czy regularnie wymieniasz elektronikę, czy też z powodu podwyżek cen planujesz dłużej korzystać z obecnych urządzeń?

Źródła: TrendForce, Counterpoint Research, Gartner, IDC, CNBC, ABC News, The Register, Tom’s Hardware, XDA Developers, Xbox Wire, Nintendo

O autorze

Adam Kurfürst

Adam studuje na gymnáziu a technologické žurnalistice se věnuje od svých 14 let. Pakliže pomineme jeho vášeň pro chytré telefony, tablety a příslušenství, rád se… Więcej o autorze

Adam Kurfürst
Sdílejte: